Contact

Phone: +43 676 4862736

Email: nenad@vasilic.com

Nenad Vasilic

Reviews

All About Jazz Wet Paint

Wet Paint or "fresh paint" symbolizes the formation of the new band or the trio led by soulful bassist, producer and composer Nenad Vasilic who continues to build on the variety steam generated from his previous releases. Here he explores the trio format accompanied by pianist/keyboardist Bojan Z, who finds himself in the role of a sideman. Actually, Bojan Z has lent his talent on Vasilic's album Seven where he was a guest on just two tracks. At one time, these have also worked with Bosnian singer Amira Medujnanin as part of her recording/touring team.

Obviously, these two can lay down a good set. The music here is a case in point: orderly, well-structured, playful and sometimes agreeably middle of the road. A big difference to their chemistry is drummer/percussionist Jarrod Cagwin, a long-time member of oud player/composer Rabih Abou Khalil's band. Cagwin is a brilliant and sensitive contributor. His touch on the drums and the variety of percussion instruments is both supportive and distinctive. It's a showcase how to listen as well as comment.

For most part, the music is like a three-way conversation. The trio explores a great variety of moods, moments and magic. From opener "Seven Blues" until the closing "Fake No More" this record is replete with sleek, captivating melodies over a variety of rhythms, combined in intricate but emotionally engaging structures. With the exception of the vibrant cover of Deep Purple's "Burn" cover, the tempos are slow or medium. And while the trio has moments where the music erupts, it's the various quieter ones that are most appealing. On tracks like "Elevena," "Gospodi Pomiluj,""Groznjan Blue," "New Bass Song" the band is more exploratory and in these soft, discreet intervals, the nuances emerge.

Also, there is a lot of subtle humor which can be felt on "Oj Devojce Pirocance" with its cabaret-like melodies. It's a folk song from the area of Nish, the city from where Vasilic comes from. The follow up "Balkanesque" is full of soft percussion and the piano accompaniment is emotive without being agitated or overly gushy. It starts playfully but soon it straddles the balance between jazz and chamber music.

Wet Paint is definitely not an album for digesting in one sitting. It is beautifully balanced between open soloing and concise composition and that is satisfying for both head and heart.

SKJazz.sk Wet Paint

Musím sa priznať hneď na začiatku, už veľmi dávno – niekoľko rokov, ma nechytil za srdce žiaden album, ktorý som začal počúvať, už od prvých tónov! To nasadenie, melodickosť, razancia – žiaden ustráchaný úvod, že potom sa to rozbehne! Nič, naplno od prvých tónov – to je ono!

Srbský skladateľ a kontrabasista Nenad Vasilič prichádza už s takmer železnou pravidelnosťou každé dva roky s novým albumom – Just fly (2010), Seven (2012), The art of the Balkan Bass (2014) a teraz We paint (2016). Verným súputníkom mu je aj na tomto najnovšom albume s názvom We paint klavirista a hráč na Fender klavíri Bojan Z (Zulfikarpasic) - diskutovaná hviezda francúzskych koncertných pódií, a tretím je bubeník a perkusionista Jarrod Cagwin, známy z pôsobenia v kapele Rabih Abou Khalila.

Album obsahuje jedenásť kompozícií rôznych nálad a temp. Nenad Vasilic hrá nielen na kontrabase, ale aj na basgitare a piccolo base. Razancia Fender piana Bojana Z, spoľahlivo-prekvapivé groovy Nenada Vasilica a plnokrvné bicie Jarroda Cagwina, zamiešajú s vašimi emóciami tým správnym smerom. Chytľavé melódie či baladické skladby ťahajú album k piatim hviezdičkam! Odporúčam!

Patrick Spanko

No Treble Magazin Wet Paint

Serbian bassist Nenad Vasilic, known for his blend of jazz and Balkan styles, has released his first trio recording, Wet Paint.

Vasilic, who previously recorded in slightly larger groups, focused on walking the line between vintage and modern sounds with his trio and even reached into his own past in the attempt.

The album includes a cover of his favorite song from when he was 14 years old: Deep Purple’s “Burn,” but with Nenad’s 16-year-old son, Vuk, on bass.

SOUND & IMAGE . DE Wet Paint

Mit jeder neuen CD von Nenad Vasilić gibt es eine neue Seite an ihm zu entdecken. In der Vergangenheit konnte man ihn als bravurösen Solo-Bassisten bewundern (The Art of Balkan Bass) oder in trauter Gemeinsamkeit mit Saxophon und Akkordeon (Just Fly). Auf „Wet Paint“ arbeitet Vasilić nun in Trio-Besetzung, wird also nur begleitet von dem Schlagzeuger Jarrod Cagwin und dem Keyboarder Bojan Z.

Aber auch in dieser Konstellation geht bei dem Serben sehr viel. Alle Songs verströmen einen wohligen jazzigen Groove, klingen sehr modern und haben eine hohe rhythmische Dynamik. Dass Vasilić bei einigen Kompositionen auf die Fusion-Jazz-Schiene gerät, die in den 80ern sehr gefragt war und wo Leute wie Jan Hammer, Jaco Pastorius oder Billy Cobham den Ton angaben, liegt auf der Hand: Nenad Vasilić (Jahrgang 75) hat sich als Jugendlicher von dieser Ära stark beeinflussen lassen. Das geht dann sogar so weit, dass er seinen alten Lieblingssong „Burn“ von Deep Purple covert und diesen mit seinen heutigen Stilmitteln ordentlich durchknetet. Aber auch aus seinem serbischen Koffer kann der inzwischen in Wien lebende Bassist so einige Retrospektiven hervorzaubern: z.B. ein wunderbar weiches russisches Kirchenlied oder diverse Erinnerungen an die alte Heimat.

Trotzdem überwiegt auf diesem Album ganz klar der moderne Ansatz, der vor allem durch den Mann am Rhodes wiedergegeben wird. Bojan Z ist als alter Weggefährte von Vasilić immer wieder die treibende Kraft und ein quirliger Ideenlieferant. „Wet Paint“ ist ein sehr vielschichtiges Album und reich an musikalischer Weitsicht. Ein erneuter Beweis für Nenad Vasilićs große Klasse.

Laboratorium Muzycznych Fuzji Poland Wet Paint

Serbski kontrabasista Nenad Vasilić od początków swej muzycznej kariery łączy w swej twórczości jazz z muzyką tradycyjną Bałkanów. Jak atrakcyjna jest to mieszanka przekonać mogłiśmy się chociażby na recenzowanej tutaj płycie "Seven". Na najnowszym krążku Serbski artysta postanowił uszczuplić nieco skład i nagrać ją w obsadzie 3 - osobowej. Do współpracy zaprosił amerykańskiego perkusjonalistę Jarroda Cagwina oraz utytuławanego serbskiego pianistę Bojana Zulfikarpašića, zwanego jako Bojan Z. Powstała muzyka, która nie tylko łączy różne tradycje, ale również brzmienia typu vintage ze współczesnymi.

Na uwagę zwraca już same instrumentarium: kontrabas, fender rhodes, instrumenty perkusyjne. To bardzo nietypowy skład jeśli weźmiemy pod uwagę tradycyjną bałkańską orkiestrę. Szeroką obsadę instrumentów dętych zastąpić tu musiały klawisze. Wolumen brzmienia znacznie skromniejszy, a efekt? Niemniej imponujący! Bojan Z. doskonale wie jak wypełnić tą lukę. Zamiast brawurowych popisów sekcji dętej otrzymujemy wyrafinowane pochody harmoniczne i brzmieniowy ascetyzm. Mimo tej kolorystycznej jednostajności, poszczególne utwory nie tracą swego powabu i ludowego charakteru. Wszystko za sprawą słynnej bałkańskiej kantyleny. Tematy niezwykle łatwo zapadają w pamięci, uwodzą słuchacza swoją melancholią (Gospodi Pomiluj) i nonszalancją (Oj Devojce Pirocance), pobudzają do tańca (Balkanesque) i zadumy (New Bass Song). Otwierający płytę Sven Bluesto utwór mający wszelkie znamiona przeboju gdzie skromny skład tria brzmi równie potężnie jak armatnie salwy. Z całej płyty wyłamuje się numer Burn, cover słynnego Deep Purple, w którym na basie zagrał 16. letni syn Vasilića - Vuk. Kompozycja w niczym nie straciła na swej rockowej zadziorności, co w pewnym sensie koresponduje też z bałkańska charyzmą.

"Wet Paint" to pierwsza płyta Vasilića w tym składzie, ale zgranie pomiędzy każdym z tych artystów jest niemal instynktowne, co wypracowane zostało przez lata. Nenad i Bojan znają się ze sobą chociażby z występów i nagrań z divą muzyki sevdah - Amirą Medunjanin. To właśnie interakcja tego tria, zwłaszcza na gruncie rytmiki czyni tą muzykę wyjątkowo przystępną i atrakcyjną mimo tak eksperymentalnego zestawu instrumentów w stosunku do wykonywanego repertuaru.

Pomysł na nagranie tego krążka okazał się nie tylko oryginalny, ale i świeży, o czym informuje nas przecież samy jej tytuł - "Swieżo malowane". Na takie płyty lepiej uważać!

Marcin Pulawski

Jazzthetik Wet Paint

Der serbische Kontrabassist Nenad Vasilic war bisher vorrangig auf den jazzoiden Weltmusikpfaden anzutreffen. Und dass er diese immer noch nicht vollkommen ausgekundschaftet hat, unterstreicht er auf seinem neuen Album mit dem Sti.ick .. Balkanesque".

Extrem unbeschwert und viillig losgeliist van alien Klischees, die sich um das Spannungsfeld Jazz & Balkan eben herausgebildet haben, bewegt sich Vasilic da auch mit leicht tanzerischem Schwung mit seinen beiden Mitstreitern Bojan Z (Klavier) und Jarrod Cagwin (Drums). Dach diese phantasiereiche Beschaftigung mit den musikalischen Wurzeln bleibt eine Ausnahme unter den insgesamt elf Sti.icken. Den GroBteil kann man dagegen als Verbeugung var den 70er Jahren empfinden.

Als Hommage einerseits an das Fender Rhodes-gesattigte Return-to-Forever-Projekt van Chick Corea sowie als GruB an Deep Purple! lmmerhin hat man jetzt van den Hardrockern den 74er-Hit .,Burn" gecovert. Nur: Angesichts der Messlatte, mit der das amerikanische Donnerpower-Trio The Bad Plus ahnliche Headbanger-Songs in ihre lnstrumente gedroschen hat, bleibt diese .,Burn" -Version leider ziemlich handzahm.

Oberhaupt fehlt dem angeschlagenen, stets sehr kultiviert ausgespielten Retro-Sound dann doch die niitige Spannung, gar der Biss, um einen dauerhaft bei der Stange zu halten. Vielleicht sollte Nenad Vasilic wieder back to the roots-zum Balkan-Jazz.

Guido Fischer

Augsburger Allgemeine Balkan-Jazz ohne Kitsch und Halligalli

Zwei musikalische Juwelen präsentierte der Verein für moderne Musik in der Reihe „Jazz an der Donau“ jetzt im Stadthaus: Nenad Vasilic, einer der gefragtesten Bassisten Europas und sein kongenialer Partner Marko Zivadinovic am Akkordeon ließen das kundige Publikum tief eintauchen in die stilleren Musikwelten des Balkans – ganz ohne Folklore-Kitsch und Show-Tralala. Nach zwei Stunden Klangmeditationen klatschte das Publikum berührt und begeistert.

Der serbische Bassist zeigt gleich mit seiner ersten Solo-Komposition, wohin die Reise geht: In die unendlichen Sphären der tonalen Improvisationen und Polyrhythmik, wo sich Balkanmusik mit Jazz und Weltmusik verwebt. Vasilic zieht mit fein gewebten Melodien auf seinem Tieftöner die Zuhörer sofort in den Bann. Er deutet seine musikalischen Wurzeln in der Sinti- und Roma-tradition an und offenbart Jazzelemente, die so ganz anders klingen als die gewohnt stürmischen Balkan-Beat-Klänge: Bei Vasilic, der in Wien lebt und in Graz Jazz und Komposition studiert hat, ist Stille und Tiefenentspannung angesagt. Es scheint im Stadthaus, als würde er sich durch gelegentliches rhythmisches Klopfen auf den Bass-Körper wieder ins Diesseits des Stadthauses befördern, so intensiv agiert der Bassist mit oft geschlossenen Augen auf der Bühne.

In dieser Konzentration steht dem Bassisten der Akkordeonist nicht nach, der mit Vasilic bei dessen jüngstem Album „Seven“ mit von der Partie war. Bei diesen neuesten Kompositionen wird durchgehend im 7/8-Takt gespielt. Dieser Rhythmus, der auf demBalkan weit verbreitet ist, hat zuweilen einen deutlichen Latino-Einschlag, doch es gehört zur Spezialität dieser beiden Freigeister, das aufkommende Temperament immer wieder zu drosseln. Eine Reminiszenz an übliche Hörgewohnheiten bietet das Duo dann doch am Ende des Konzertabends und schickt das begeisterte Publikum mit einem so eingängigen wie abgründigen Balkanblues nach Hause.

Südwest Presse "Jazz an der Donau" im Stadthaus

Neben Balkanrasanz kitzelten Nenad Vasilic und Marko Živadinovic aus dem Soundgebräu ihrer Heimat auch viel Feinsinniges mit Jazzschliff heraus.

Ein Konzert, das mit einem Solo vom Kontrabass beginnt – außergewöhnlich. Nenad Vasilic nennt man die Donau hinunter schon mal Mr. Balkan Bass, aber so extrem südöstlich klang das beim Konzert im gut besuchten Stadthaus zunächst gar nicht. Vasilic formulierte mit den dicken Saiten schüchterne Melodien, Akkordeonvirtuose Marko Zivadinovic gesellte sich mit geradezu verhuschtem Sound hinzu. Als sei noch Hochsommer im serbischen Süden, und jeder musikalische Schritt müsse wohl überlegt sein. Das klang feinsinnig, bisweilen fast zu jazzig abgeklärt und stylisch modelliert. Doch bald begann das Balkan-Feuer zu lodern. Schließlich war im Programm auch ein Feuerwerk angekündigt worden.

Die beiden taten aber gut daran, in ihre Kompositionen reichlich Jazz-Querverweise und Weltmusik-Tupfer einzubinden. Am Ende wurde die Hommage an Oud-Großmeister Anouar Brahem gar zum wagemutigen Unisono-Ritt mit orientalischen Ornamenten.

Nach der Pause rückten die beiden nicht nur auf der Bühne näher zusammen, das gemeinsame Spiel wurde noch dichter, emotionaler. Zumal Zivadinovic nun den Spielraum bekam, den er von Beginn verdient gehabt hätte. Rhythmisch durfte es mit viel „Siebenern“ weiterhin ungerade zugehen. Aber auch der melancholische Donau-Fluss kam noch mehr ins Spiel. Ein wenig klang das bisweilen nach deutscher Kehrwoche in südserbischen Gassen.

Schade allein, dass diese Musiker nicht das Entertainer-Gen haben. Was hätte man zu den Volksliedern, die etlichen Stücken Pate standen, für wunderbare Geschichten und Räuberpistolen erzählen können. So blieb allein die Musik, doch die ergriff dank des hervorragenden Tieftöners und seines hellwachen Widerparts an den Knöpfen immer mehr. Gerade am Ende bewegte man sich zwar fast zu sehr an den originären Vorlagen. Das Publikum war dennoch oder gerade deshalb aus dem Häuschen. In der Zugabe ging’s hinein in den abgründigen Balkan-Blues. Oder was man eben so Abgrund nennt, wenn man weiß, dass der eine Duopartner dem anderen sicher ein Netz aufspannen wird.

Udo Eberl 21.09.2016

Jazz Österreich Wet Paint

Der in Serbien geborene Kontrabassist Nenad Vasilic lebt seit Jahren in Wien, hat mit seinen Balkan Jazz Projekten das Publikum begeistert und geht für sein neues Album „Wet Paint“ neue Wege. Mit verantwortlich dafür sind seine Trio Kollegen, der Keyboarder und Pianist Bojan Zulfikarpasic (Bojan Z.) und der Schlagzeuger und Perkussionist Jarrod Cagwin.

Bojan Z. ist ein vielgefragter Star der französischen Szene, Jarrod Cagwin kennt man als Schlagzeuger von Rabih Abou Khalil. Seit Jahren reist der aus Iowa stammende Musiker durch ganz Europa und spielt in verschiedensten Besetzungen. Das neue Album von Nenad Vasilic besticht nicht nur durch die fesselnde rhythmische Komponente, mit Vasilic selbst, durch den unglaublich wendigen Anschlag von Bojan Z. am Keyboard und Piano und die schlagkräftige Arbeit von Jarrod Cagwin, sie fasziniert auch vor allem wegen der gut kombinierten Sounds. Bojan Z. ist ein unglaublicher Keyboarder, der seine Farben einzusetzen weiß, da ist ein musikalischer Pinselstrich schnell gezogen und hat die Zeit zum Trocknen gar nicht, denn es folgt bereits der nächste, egal ob in den schnellen Stücken als auch wie in der wunderbar driftenden „New Bass Song“ Ballade von Nenad Vasilic.

So entsteht ein musikalisches Aquarell eines unglaublich gut aufeinander eingehörten Trios, es fließt, es groovt, es wächst, es gedeiht der Sound, es funkt. Besonders wenn Nenad Vasilic zu seinem E-Bass greift kann es schon ziemlich rockig werden und Bojan Z. erinnert bei der Gelegenheit an den Sound der Rah Band. Das macht alles ganz großen Spass und macht Lust auf mehr, ich hoffe bald!!!

Thomas Y. Anggoro Seven

Pemain kontrabas dan komposer asal Serbia Nenad Vasilić besar di lingkungan musikal yang kaya dengan tradisi Balkan. Menginjak remaja, iapun mulai akrab dengan musik gypsy kaum Romani serta jazz. Selanjutnya Nenad mendalami studi jazz di kota Graz, Austria dan kemudian bermukim di Wina untuk berkarya.

Di samping permainan versatil, Nenad dikenal atas sejumlah karya yang menginkorporasi jazz dengan musik Balkan yang menjadi akar budayanya. Dapat dilihat pada beberapa rilis terdahulu antara lainYugobassia (1998), Folk Songs (2001) danJust Fly (2010), hingga sampai di album terbaru Seven cantumkan sembilan nomor orisinil yang menarik untuk disimak.

Nenad mengajak serta rekan musisi semisal drummer Philipp Kopmajer, Vladimir Karparov dan Mario Vavti untuk saksofon dan trombon juga pemain akordeon Marko Živadinović. Seven dibuka oleh hentakan “Budjenje” yang langsung memberi ajakan menari, pun terdapat warna suara menggoda saat saksofon sopran selaras dengan akordeon mainkan melodi khas Balkan. Gitaris Thomas Mauerhofer tampil dalam aliran sejuk "Janina" bersama hembus trombon dan saksofon tenor.

Sang empunya album unjuk kebolehan lewat intro resitatif “Za Grofa” yang mengalun sendu berbasis tangga nada minor, menuju denting Fender Rhodes Bojan Z atas dua nomor yaitu “Mr. AB” dan manisnya balada “Intro For Shaban.” Selain konklusi jenaka “No Problem Song,” dengarkan juga funk ala Balkan “Day By Day” yang penuh intrik serta irama lincah perangsang saraf gerak “A Be Da Be Medley.”

Wartajazz Folk Songs

Inilah buah dari riset selama 5 tahun di Balkan. Inspirasinya adalah mengkombinasikan musik tradisional balkan dengan modern jazz dan improvised music dengan harapan akan menghadirkan “new wave of music”.

Materi album ini bersumber dari komposisi klasik yang berusia ratusan tahun dan memiliki artis simbolik. Taruhlah ‘Sesir moj’ yang berarti topi saya, menceritakan tentang seorang pemuda yang memiliki topi yang indah dan karena topi itu, gadis-gadis di desa menjadi terpincut hatinya dengan sang pemuda. ‘Ima jedna krcma u planini’ yang menceritakan sebuah pub di Mounten dimana seorang serdadu di abad ke-13 jatuh cinta pada seorang gadis yang tinggal di pub tersebut. Atau ‘Seidefu majka budjase’ yang artinya kurang lebih Ibu membangunkan Seidefa. Seidefa sendiri merupakan nama perempuan dan ia meninggal karena cinta, tapi sang ibu berpikir bahwa sang anak sedang tertidur. Aroma kesedihan bercampur kegetiran yang dalam memang terpancar jelas. Album ini juga didedikasikan untuk masyarakat Yugoslavia yang meninggal, menangis dan menderita karena perang yang berkecamuk selama kurang lebih 10 tahun terakhir.

Meski berasal dari seputar Balkan, sajian Folk Songs adalah kolaborasi musisi dari dua negara, Yugoslavia dan Austria. Dipimpin bassis sekaligus flutis, Vasilic Nenad, yang jebolan University Music School(Jazz Institute), Graz, Austria. Nenad sendiri terlibat dalam beberapa proyek dengan Mark Murphy, Sheila Jordan, Debbie Cameron, dan Steve Gut. (WJ)

BELEF Belgrade Concert

Kreatori natčulne hemije

Vau, kakav samo nastup! Za sve one koji su odavno već podigli ruke od očekivanja makar kakve radikalne sviračke oštrice i njenih eventualnih autentičnih manevara u iole pitoresknom žanrovskom prostoru, barem kada je o specijalnom fahu opuštenih letnjih festivala reč, imali su da budu opovrgnuti u sudaru sa jednom tako moćnom armadom zvuka na prvom (?!) srpskom koncertu Nenad Vasilić Balkan Banda u okviru BELEF muzičkog programa na Kalemegdanskoj letnjoj sceni, a čija pak pomenuta silina uopšte uostalom ne počiva na "nabudženom" zvuku iz miksete i takvoj vrsti preterivanja, već naprotiv iz prvorazredne sviračke opreme i jedne posve retke vrste senzibiliranosti spram ortodoksnog domaćeg folka.

Kontrabasista Nenad Vasilić (1975), ovde u ulozi perfektnog bass guitar playera, sa svojom mešovitom austrijsko ovdašnjom družinom u odistinski perfektnom kvartetu (bubnjevi, električni klavir, saksofon, bas), obrazovan je u Gracu, Austrija, na ondašnjem džez institutu pri Univerzitetu muzike, na odseku za džez kontrabas i električni bas. Važan podatak, nema šta, naročito čujete li ga na licu mesta, pri čemu njegovi omamljujući kompanjoni očigledno raspolažu identičnim akademskim rodoslovom, koji je od zvaničnog obrazovanja pokupio ono najbolje i pridodao mu profinjeni apetit za folk, nenarušavajući njegovu žestoku supstanciju i nerastvoreno divlje pojavne oblike.

Razbijajući svaku etno-jazz-seriozno-rockersku dogmu, što je odavno već institucionizovala sebe u onim apsolutno za današnji trenutak irelevantnim nišama interpretativnih fenomena sa "školovanom" performerskom podrškom, Nenad Vasilić Balkan Band naprotiv drže vašu pažnju sve vreme u stanju povišenog uzbuđenja, čak i u onim razuđenijim i kompleksnijim blokovima improvizacija. Čisti, prvobitni folk jasno prepoznatljiv kroz čuvene narodne pesme, uglavno makedonskog i južnosrpskog porekla, biva napokon posle svoje netaknute ekspozicije tretiran decentnom jazz tehnologijom ali koja ne spušta raspoloženje, već ga baš podiže za još koji stupanj gore. Tako se ovaj kvartet upisuje u red kreatora one natčulne hemije koja barata naizgled istim onim elementima pa i sličnim instrumentarijumom kao i mnogo ko što se predstavio ovog leta na istoj BELEF sceni, ali se od prvog časa svojom spremnošću za istraživanje muzike razlikuje munjevito podvlačeći crtu svoje klase. Živeli!

Zorica Kojić

Jazzthing Wet Paint

Die musikalischen Wurzeln von Nenad Vasilic ließen sich zuweilen bis in die Albumtitel hinein verorten: Zuletzt hatte der Bassist mit dem Solowerk „The Art Of The Balkan Bass" klargestellt, dass die ungeraden Takte alter Folklore sich für mo-dernen Jazz bestens eignen. Da-vor hatte er bereits mit dem —wie er aus Serbien stammenden — Bojan Z gearbeitet, aber die Bandstruktur auf „Seven" — eine Hommage an die 7/8 rauer Brass-Band-Grooves — klang durchaus noch balkanesk und der Key-boarder spielte eher eine Gast-rolle.

Nun hat Vasilic mit Bojan Z und dem Klasse-Perkussio-nisten Jarrod Cagwin ein Trio aufgemacht, dessen Album den Titel „Wet Paint" wahrlich ver-dient. Zwar baut man auch hier gern auf die schrägen Beats aus dem Fundus der alten Heimat, aber selbst so programmatisch scheinende Titelgebungen wie „Seven Blues" oder „Balka-nesque" sowie ein altes rus-sisches Kirchenlied enthalten ganz andere Klangfarben als bis-her. Zu den fluffigen Rhodes von Bojan Z , die bis in die r97oer-Kiste greifen, und den freien Grooves aus Cagwins Arsenal switcht Vasilic vom runden Kontrabass zu fetten Knödel-grooves am E-Bass, schlüpft in ungewohnte Funkmuster und rockt auch mit Assistenz von Sohnemann Vuk am Slap-Bass eine alte Deep-Purple Nummer durch die Decke. Kraftvoll, selbstbewusst, voller Esprit.

UI

WDR3 CD of The Week Wet Paint

Auf dem Debutalbum "Folk Songs" (2001) trug seine Band noch den Namen "Nenad Vasilić Balkan Band". Der Zusatz Balkan Band ist nicht mehr nötig. Die Musik des serbischen Kontrabassisten und Komponisten Nenad Vasilić ist mittlerweile ein Synonym für die gelungene Verbindung von Jazz und Balkanmusik.

Sein aktuelles Album "Wet Paint" hat Vasilić im Trio mit Landsmann Bojan Z. an Rhodes und Klavier und dem amerikanischen Schlagzeuger und Perkussionisten Jarrod Cagwin aufgenommen. Dem superben Trio gelingt es mit seiner Mischung aus akustischen und elektronischen aber immer transparenten Sounds hörbar mühelos, auch komplexe Rhythmen und ungewöhnliche musikalische Vorlagen (geistliche Musik aus Russland, ein Deep-Purple-Cover) zugänglich zu machen.

Ein Musiktipp von Sebastian von Haugwitz

Kultkomplott Wet Paint

Balkan – Inbegriff multikultureller Vielfalt, im streitenden wie im befruchtenden Sinn. Nenad Vasilic hat sich das Wort „Balkan“ einmal so übersetzt: „Blut und Honig“. Den lebendigen Geist der Balkan- und Gypsy-Musik seiner Heimat übersetzt der Bassist seit Jahren mit viel Fantasie und Eleganz in den Jazz.

Diesmal tut er das zusammen mit dem Pianisten Bojan Z, seinem serbischen Landsmann, der seit bald 30 Jahren zum Kern der französischen Jazzszene gehört, und mit dem amerikanischen Schlagzeuger Jarrod Cagwin, einem der großen Meister der Weltmusik-Rhythmen. In diesem Allstar-Trio des World-Jazz kommt die Musik zur kreativen Explosion. Melancholische Balkanmoods treffen auf einen rockenden Blues in sieben Vierteln. Nostalgisches Jazzklavier wechselt sich ab mit rauen Fusion-Sounds vom E-Piano.

Ein altes Kirchenlied steht neben einer Deep-Purple-Adaption. Das Ergebnis ist Balkanmusik 2.0, ganz ohne Bläser und Sänger, aber mit einer Menge Vision und Herz, Virtuosität und Feeling. Viel Blut. Viel Honig.

Hans-Jürgen Schaal

Michael Ternai Wet Paint

NENAD VASILIC macht auf seinem neuen Album seinem Ruf, einer der herausragendsten und kreativsten Bassisten des Landes zu sein, einmal mehr alle Ehre. Sein Trio zelebriert auf „Wet Paint“ (Galileo) den Jazz einer unglaublich lässigen und unkonventionellen Note. Richtig schön laid back und mit viel Gefühl schaffen sich die drei Musiker einen Klang, der auf schönste und vielfältigste Weise mächtig nach vorne groovt und vor allem mit einer sehr eigenen Note punktet.

Eigentlich klassisch in seiner Bandinstrumentierung verwandeln Nenad Vasilic (Kontrabass, E-Bass), Bojan Z (Rhodes, Piano) und Jarrod Cagwin (Schlagzeug) genau diesen Umstand in etwas gänzlich Unklassisches. Nach Belieben wird in den Nummern zwischen den verschiedenen Stilen hin und her gewechselt, es werden Spielarten fusionartig zueinandergeführt, die im musikalischen Spektrum im Normalfall in weitester Distanz zueinander stehen. Die Komplexität des herausfordernden Jazz trifft auf die pure Energie des 70er-Jahre Rock, die Beschwingtheit des Funks auf die aberwitzigsten Improvisationen, das Experiment auf ein wenig Eingängigkeit, das mehr Traditionelle auf das offene Moderne und, und, und. Auch weht durch die Stücke immer wieder ein Wind des Balkans, was das ohnehin schon sehr bunte Ganze noch facettenreicher erscheinen lässt.

MUSIK, IN DER MAN SICH VERLIEREN KANN

Aber es ist nicht nur die immense musikalische Vielfalt, die hervorzuheben ist. Es ist vor allem die Art, mit welcher der aus Serbien stammende und in Wien lebende Bandleader Nenad Vasilic und seine beiden Mitmusiker, diesem Viel an Verschiedenem eine klare Linie geben. Obwohl ungemein viel passiert, es zuweilen auch sehr vertrackt zugeht, die Wendungen und Wechsel oft spontaner Natur sind, die Musik des Trios wirkt nie wirklich überladen oder schwer zugänglich. Ganz im Gegenteil. Man verliert sich beim Durchhören von „Wet Paint“ schnell in den vielen wunderbar ausgearbeiteten Spannungsbögen und vielschichtigen musikalischen Erzählsträngen, die ihren Ausdruck in verschiedensten Intensitätslevels finden. In der Musik des Trios kann es genauso wild und ungestüm zugehen, wie auch ruhig, gediegen und zurückhaltend.

Es macht schlicht und einfach großen Spaß sich durch dieses Album zu hören. Nenad Vasilic liefert auf „Wet Paint“ erneut den Beweis, für seine außergewöhnlichen musikalischen Qualitäten. Er ist jemand, der sich in den unterschiedlichsten stilistischen Kontexten bestens zurechtfindet und genau dies auch vortrefflich für sich zu nutzen weiß. Empfehlenswert.

Michael Ternai
MICA AUSTRIA

Musikmagazin The Art Of The Balkan Bass

Nenad Vasilic ist ein Musiker, der – wie seine zahlreichen Projekte eindrucksvoll belegen – wirklich mit allen Wassern gewaschen ist. Das zeigt sich auch auf „The Art of the Balkan Bass“. Der Kontrabassist schlüpft einmal mehr in die Rolle des eigenwilligen musikalischen Freigeistes, der hörbar gewillt ist, sich aus den Fängen der Konventionen zu lösen. Der im südserbischen Nis geborene und heute in Wien lebende Vasilic beschreitet seinen ganz eigenen klanglichen Pfad, und das wirklich nur mit seinem tiefgestimmten Viersaiter.

Ein den letzten Winkel des Raumes ausfüllender Sound

Die Stücke auf „The Art of the Balkan Bass“ grooven, was das Zeug hält, die Melodien sind so unterschiedlicher Natur und Prägung, dass es eine wahre Freude ist, und die Stilvielfalt der Musik im Allgemeinen ist eine so große, dass es einfach nie zu irgendeiner Art Wiederholung kommt. Man hört jedem gezupften Ton an, dass hier ein wahrer Könner seines Faches am Werken ist und sich im Spannungsfeld zwischen einem leichtfüßig swingenden Jazz, der Musik des Balkans und vielen anderen Formen von Weltmusik bestens zurechtfindet. Darüber hinaus schreckt der gebürtige Serbe – der seinen Kontrabass auch mal zu mal als Perkussionsinstrument nutzt – auch nicht davor zurück, sich rockigeren oder mehr experimentelleren Gefilden anzunähern. Irgendwie ist von allem irgendetwas dabei, was die ganze Geschichte zu einer sehr abwechslungsreichen macht.

Erstaunlich ist aber auch die den gesamten Raum ausfüllende Präsenz seines Spiels, die wirklich jeden letzten Winkel erreicht und viel Stimmung und Atmosphäre entstehen lässt. Vasilic besinnt sich nicht allein auf die Zurschaustellung seiner technischen Versiertheit – die steht ohnehin außer Frage –, der Bassist versucht auch, mit Gefühl zu punkten und seine Musik wirklich zum Schwingen zu bringen. Und das gelingt ihm ausgesprochen gut. Die Nummern auf „The Art of the Balkan Bass“ haben einen richtigen Flow, einen, der Spaß macht und das gesamte Geschehen zu einem echten Hörerlebnis werden lässt. Empfehlenswert.

Michael Ternai
MICA AUSTRIA

Ravno Do Dna - Magazin Pop Kulture The Art Of The Balkan Bass

Nenad Vasilić "The Art of the Balkan Bass" – kontrabasist u susjednoj sobi

Najpoznatiji nam kao član pratećeg sastava Amire Medunjanin, u Nišu, u Srbiji, rođen 1975., u Austriji nastanjen već godinama, kontrabasist Nenad Vasilić poput većine svestranih vrhunskih glazbenika aktivno djeluje u nizu sastava, a istovremeno gradi i samostalnu karijeru. Njegov posljednji, osmi samostalni album 'The Art of the Balkan Bass', donosi tek ogoljeni zvuk kontrabasa.

Džezersko meditativan, intimistički pristup glazbi Balkana, dakle etnu, tradicionalnoj, folk, narodnoj glazbi ovdašnjeregionalnog melosa provlači se kroz jedanaest instrumentala – ukupno trajanje albuma razmjerno je kratkih četrdesetak minuta – pri čemu se na samo slušanje, bez konzultacije s potpisima na ovitku, Vasilićeve vlastite ne razaznaju od klasika kao što su Vranjanka, Kaleš bre Anđo, Zapevala šojka ptica, Sila kale bal i Ja prošetah sefteli sokakom.

Sam kontrabas, bez dosnimavanja, bez ikakvih dodataka i uresa, snimljen učisto, kako je odsviran na licu mjesta, s jedne se strane doima tek podlogom ili dijelom zvučne slike kojoj manjka ostatak sastava, osobito stoga što Vasilić, rekli bismo, naprosto izvodi bas linije koje bi svirao u okviru čitavog benda, ne nastojeći ikakvim bravurozama nadomjestiti višeinstrumentalno bogatstvo pune bendovske formacije, niti kakvim ekstravagancijama pokazati ili dokazati da kontrabasu i kontrabasistu i ne treba suradnja ostalih. Ne trudi se pošto-poto ispuniti tišinu, već muk koristi kao fon na kojem će izdjeljati svoju glazbu. Tišina je suradnik, prijatelj. Bez sugovornika, susvirača, Vasilić ovdje razgovara sa sobom, reagirajući na zvuk što ga sam stvara, osluškujući svoj unutarnji glas i, eventualno, tkanje i emociju izvornog predloška.

No riječ je nedvojbeno o konceptu, o pristupu polegnutom na vjeru u moć i ljepotu svakog zasebnog dijela cjeline, u ovom slučaju toplog, sočnog, debelog zvuka kontrabasa, te ritmova i melodija koje na njemu izvodi.

“The Art of the Balkan Bass” svojevrstan je minimalistički eksperiment temeljen na ljubavi i pouzdanju u svoj poziv, začudno nepretenciozan album smirujuća ugođaja koji kao da je osmišljen da bi slušatelju priuštio osjećaj da u susjednoj sobi vlastitoga stana čuje majstora kontrabasista koji pomalo vježba i neobvezno, ali ne i bezvezno, ne vodeći računa o zabavljanju publike – svaki javni nastup u ovoj je ili onoj mjeri zabava, nije li? – svira sebi za dušu.

All About Jazz The Art Of The Balkan Bass

Solo playing routinely interrogates virtually every assumption one can have about music and its function. It is also the most demanding discipline in improvised music. Here, none of the well known clichés apply: there are no "dialogues," no "sparring" or contention with a partner, no call and response. So far, there has been a plethora of pianists, keyboardists, guitarists, violinists, harpists who have the wherewithal to accompany themselves, either harmonically and/or rhythmically, and to play countermelodies or contrasting lines. Sometimes solo playing is mere display, sometimes it is a kind of cleansing exercise aimed to rid the music of dependency on rhythmic or harmonic supports. Alternatively, it answers needs locked away in a conception of music too pure and individual to be exposed to interplay with others or with material familiar enough to allow the listener to surf across the lacunae. In the world of bass playing, solo records on unaccompanied double bass are a rare find. This short list is joined by The Art of Balkan Bass Art, by renowned Serbian bassist Nenad Vasilic.

In the right hands this wonderful and crucial instrument can combine and achieve many things like melody, groove, soundscapes and a wide array of emotions. Vasilic, who is a prolific composer, a band leader, and a sought after bassist, makes a full use of every possibility his instrument affords and makes a full display here. Apart from a few tunes written by Vasilic, most of the songs are traditional songs, and he uses the broad scope of his instrument to create melodies, grooves and sound textures, often all of these in one song. Vasilic plays with such a conviction and displays a full array of technical gifts that often sounds like one man orchestra. When using the instrument as a melodic instrument, as on tracks such as "Kalesh Bre Angjo," "Zapevala Sojka Ptica" "Sila Kale Bar" or "Ja Proshetah Sefteli Sokakom" he captures the yearning that is interwoven in those Balkan melodies. But when he grooves, he captures the joy of those rhythms as on "Vranjanka" or "See You on Eleven."

The skill of commanding attention and sustaining interest with only a double bass lies in the ability to treat this instrument as a self contained unit and as a platform for unheard things. Vasilic strays melodically and rhythmically when improvising, but never too much, and he never wanders into fully abstract territories. Pulsing and bubbling with a focused drive, these 11 pieces are relatively brief and focused essays. And the tone of these tunes is excellent. The Art of the Balkan Bass is recorded beautifully as the instrument's natural resonance is captured to its tiniest details. As a result to all of that, this record casually captivates from start to end, making a full display of Vasilic's talents as a performer and improviser.

Jazz Podium The Art Of The Balkan Bass

Eine Warnung an die Fans stürmischer Balkan-Beat-Klänge: Diese CD ist - zumindest beim ersten Hören - so ungefähr das genaue Gegenteil der blä- serlastigen Partymusik von way down yonder. Und verweist einmal mehr auf das ungeheure musikalische Potenzial, das es in dieser Region abseits des Mainstreams noch immer zu entdecken gilt.

Nenad Vasilic, geboren im Süden Serbient ist zugleich Bassist, Arrangeur und Komoonist. Nach einem Jazzstudium in Graz blieb er in Österreich und ist heute einer der gefragtesten Kontrabassisten Europas. Mit bisher etwa 40 eigenen Kompositionen und acht CDs fusioniert er Jazz, lmprovisation und Weltmusik mit der Musikfolklore des Balkans. Er ist dabei seine eigene Rhythmusgruppe - mit Handclapping, Footstomping und Vokalisen, inspiriert wohl auch von marokkanischen Trommel-Rhythmen.

Oft meint man sogar den Atem des Musikers zu hören. Kontrabassisten neigen meist dazu, mit ihrem lnstrument zu verschmelzen. Vasilic geht dabei noch mindestens einen Schritt weite; seine Musik ist direkt physisch, körperlich, körperinspiriert. Und von einer Intensität, die in den elf Titeln in keiner Sekunde nachlässt.Vasilic bedient keine Klischees und läuft keinen Trends hinterher.

Seine iazzbetonten Arrangements traditioneller Folklore-Titel lassen noch die ursprüngliche Modalität der traditionellen Musik seiner Heimat erkennen, während seine Eigenkompositionen stärker von tonalen lmprovisationen und Polyrhythmik geprägt sind. Einige Stücke klingen im Verbund der CD wie eine Suite, andere wirken als solitäre Preziosen, eingefasst in einen soliden, aber trotzdem immer filigranen Rahmen.

Rainer Bratfisch, Jazz Podium 2015

One World The Art Of The Balkan Bass

In den letzten Jahren ist es bezüglich ausgelassener Tanzmusik vom Balkan, insbesondere aus Ex-Yugoslawien, relativ ruhig geworden. Und das ist tut so.

Denn das eröffnet Interessierten den Blick auf Musiken dieser Region, die nicht mit Pauken und Trompeten unüberhörbar auf sich aufmerksam machen. Das neue Album von Nenad Vasilić “The Art of Balkan Bass“ ist so ein Nischenprodukt, das ziemlich ruhig gestaltet wurde. Doch nicht nur das; bei “The Art of Balkan Bass“ handelt sich zudem um ein reines Bass-Album. Zwar war das ursprüngliche Instrument des in Serbien geborenen Musikers, der mittlerweile die österreichische Staatsbürgerschaft hat, nicht der Kontrabass, sondern das Klavier. Die Freuden des Basses schlugen bei ihm allerdings schon in der Jugend durch, Vasilić studierte dann Jazz in Graz und hat seinen Lebensmittelpunkt seitdem in Wien.

Man kennt ihn aber nicht nur in der Jazz-Szene, sondern auch als Mitwirkenden bei zahlreichen “Weltmusik”-Projekten, etwa beim Martin Lubenov Orkestar, mit Dobrek Bistro oder Natasha Mirkovic. Mit einem Album, auf dem rein nur Kontrabass zu hören ist, lehnt sich Nenad Vasilić freilich ziemlich weit raus – aber seine Arbeit ist ihm herrlich gelungen! Mehr als die Hälfte der Songs sind Eigenkompositionen, der Rest Arrangements von traditionellem Material. – Aber sind es tatsächlich einfach “Songs”? Man ist eher geneigt die 11 Arbeiten als Etüden zu bezeichen, haftete diesem Wort nicht eine gewisse didaktische Schwerfälligkeit und Antiquiertheit an.

Nenad Vasilić Arbeiten zeichnen sich im Gegenteil, trotz ihrer ganz besonderen Ruhe, auch durch ihre Leichtigkeit aus. Dafür ist ein durchgehender Groove verantwortlich, der die Lieder belebt, während sich die Ruhe in feinen Melodien äußert. Das ganze übersetzt in den herrlich sonoren Ton des Basses ergibt ein beeindruckendes Klangbild. Wer sich auf “The Art of Balkan Bass“ einmal eingelassen hat wird, dem wird es wieder und wieder nach diesem Album verlangen.

Fast einer Einladung zum Tanz kommt allerdings die Nummer “Vranjanka” gleich, die Sie hier als youtube-Video sehen

Autor: Thomas Divis, Februar 2015

Dierk Ritter The Art Of The Balkan Bass

Gemeinhin als Teil der Balkan-Bewegung gesehen kommt Vasilić auch auf seinem neuen Longplayer als Meister seines Instruments ohne sich geografisch und damit spielerisch auf einen bestimmte kosmopolitische Klangfarbe einzulassen. Der Kontrabass ist sein Instrument, welches er hier gefühlvoll und atmosphärisch in zarte Melodieführungen gleiten lässt ohne dabei die so genannte Jazzpolizei mit zuviel Nachdruck auf den Plan zu rufen.

Die insgesamt elf Traditionals, aufgebrochen nur von Nenads gelegentlichen Eigenkompositionen, bilden eine geschlossene Front, die, ebenfalls von Nenad Vasilić im Alleingang produziert, mitunter gar minimalistisch aber nie leblos wirken, jedoch auch eine unbedingte Konzentration des Hörers verlangen, sich in die Gedankenwelt eines Saitenvirtuosen wie Vasilić zurecht zu finden - nicht immer die einfachste Sache der Welt, aber wer erwartet das schon.

Das Album wurde live ohne jeden technischen Firlefanz in Wien aufgenommen und bringt so eine tatsächlich authentische Intimität mit sich, die zwar virtuos klingt, aber nie aufgesetzt wirkt und in seiner auch räumlich klingenden und wirkenden, irgendwie aufgeräumten Geschlossenheit und trotz der zur Musik passenden etwas düsteren optischen Anmutung von "The Art Of The Balkan Bass" von Nenad Vasilić durchaus lebendig und sogar herzhaft klingt.

© Dierk Ritter

Jazz Thing The Art Of The Balkan Bass

Ein Album mit nichts als Solostücken für den Kontrabass verspricht nicht gerade großen Unterhaltungswert. Und dann auch noch beschränkt auf Material, das den Balkan zum Fundament hat? Das dürfte reichlich zäh werden.

Doch in all den schrägen Takten und den knorrigen Strukturen der alten Lieder kennt Nenad Vasilic sich im Schlaf aus und er repetiert nicht einfach den Wurzelkanon, sondern nimmt ihn als Palette seiner temperamentvollen Arrangements und Improvisationen. Und deren Horizont ist meilenweit. Vom melancholischen „Sich-Versinken-Lassen“ bis hin zum virtuosen Chochek geht die Reise, prall perkussive Schlenzer und schlicht schöne, mitunter herb-raue Eigenkompositionen wie das in anderem Kontext (mit Band) schon mal präsentierte „Day By Day“ stecken mit im Gepäck.

Da auch noch der Sound dieses Albums jede bessere Audiokiste daheim zum Strahlen bringt, gibt’s an dem Solo-Projekt des aus dem Südserbischen stammenden Wahlösterreichers viel zu entdecken.

Dierk Ritter Seven

“Seven” identifiziert sich anhand des Albumtitels unschwer als Nenad Vasilić siebtes Album. Der 7/8 Takt ist Nenads bevorzugte Taktart, welcher er auf den neun konkreten Titeln seines siebten Longplayers mit unglaublich viel Spielfreude frönt.

Kontrabassist Vasilić wird dabei tatkräftig von seiner Band bestehend aus Schlagzeuger Philip Kopmajer, Gitarrist Thomas Mauerhofer, Posaunist Mario Vavti, Saxofonist Vladimir Karparov und immer wieder, vielleicht größtes Wiedererkennungsmerkmal des sehr unterhaltsam gehaltenen Albums, Akkordeonspieler Marko Živadinović, unterstützt. Als Special Guest fungiert Bojan Z, der warm und erdig die Fender Rhodes beisteuert.

Auch das siebte Album stellt stolz Nenad Vasilić Herkunft in den Mittelpunkt, denn Nenad wurde in Niš, Serbien, geboren und kam so sehr früh mit der auch weiterhin immer beliebter werdenden Balkan-Folklore mit tatsächlichem Groove-Potential, die in einigen präzisen Spitzen gar mit Electronica in Berührung kommt, in Kontakt

Abwechslungsreich und frisch klingt “Seven“ in seinen vielen guten Momenten, wobei man als Grundvoraussetzung bereits mit dem Balkanmusik-Virus infiziert sein sollte, ist der Sound für Mainstream-Pop-Ohren doch ein aufwühlender und leicht Gewöhnungsbedürftiger.

Bis auf “A Be Da Be (Medley)“, welches ein traditioneller Song ist, ist das überwiegende Material von “Seven“ von Vasilić selbst komponiert und vor allen Dingen im Alleingang produziert worden, was dem kurzweiligen Sound, der Jazz-Puristen als auch Weltmusik-Freunde gleichermaßen reizen dürfte, gut zuspielt.

Fazit: Auch das siebte Album des Balkan-Musik-Routiniers Nenad Vasilić kann auf ganzer Breite überzeugen.

© Dierk Ritter

All About Jazz Seven

In the long, well-intended history of aligning the spontaneity of jazz with sounds, rhythms and harmonies of various folk musics, the predicament lies in finding the linkages between two disparate idioms without sacrificing mutual integrity. Bassist and composer Nenad Vasilić tackles this issue in a very distinct way as he successfully marries the festive folk sounds of his native Nish (southern Serbia) with the jazz music to which he has devoted his life.

A resident of Vienna, Vasilić is one of the new breed for whom this mixture seem to come as naturally as breathing and, ever since he founded his own band in 1998, he has striven to mix straight-ahead jazz with the sinuous melodies of Serbian folk music. As a native of the south, Vasilić's harmonic tapestries and melodies seem to reflect the rugged geography and playful folk music for which his region is famous. He is ambitious as a player, bandleader, writer, and arranger—the whole nine yards.

Making these elements work together would be accomplishment enough, but what elevates Seven is the amount of variety that Vasilić introduces into this fairly tightly defined hybrid form. His writing is clever, darting between whirling unison lines and folksy melodies, and leaving plenty of space for the players to open up. The opening "Budjenje" is a joyful and exhilarating tour-de-force of soulful twirling gypsy melodies,whose festive character and sinuous, playful lines are then transferred onto the second track, "Juzna." "Juzna" has an uplifting character played in mid-tempo, and it's here and on the following "Janina" where the balance between jazz and folk is disrupted in favor of the latter. "Janina" and "Za Grofa" are gentle ballads with heart rending gypsy harmonies, where saxophonist Vladimir Karparov excels by weaving memorable lines full of the melancholic yearning that is so typical for this music.

All but the "A Be Da Be Medley" are compositions written and arranged by Vasilić. "A Be Da Be" is an amalgamation of two traditional songs, "Nishka Banja" and "Udavija Se." It is an upbeat tune whose snaking melodies give it a typically festive wedding song character. Joining him on this endeavor, among others, is composer and pianist Bojan Zulfikarpašić (aka Bojan Z), someone well-versed in fusing music from his native Balkan into his own brilliant compositions. He can also be heard on tracks such as "Mr. A.B.," and "Intro for Saban," a beautiful homage to singer Saban Bajramovic, one of the great gypsy singers—a legend in his own lifetime and also a Nish native. He does a wonderful job layering his Fender Rhodes, and displays lyrical generosity and clarity throughout. And while the horns give lots of color to these nine songs, it is the accordion that steals the show on the closing "No Problem," with its sinuous melodies and playful character. The music gently sways and pulses as accordionist Marko Zivadinovic swirls and twirls on his instrument.

There is a strong emotional content that is woven deeply into the performances—not coming in strings of solos, but as fluid knots and melodic ornaments. What is most obvious through all of this is how assured Vasilić sounds—completely in control of both his own instrument and this absorbing new blend of traditions he has created.

Kultur Woche Seven

Was kommt nach dem sechsten Album? Richtig! Das siebte Album. So heißt folgerichtig das neue Album vom Kontrabassisten Nenad Vasilic kurz und bündig "Seven". Darauf zu entdecken gibt es (eh klar!) sieben neue Eigenkompositionen plus zwei weitere aus fremder Feder, eingespielt von sieben Musikern.

Mit "Budenje" legen Vasilic und seine Musikerfreunde einen mehr als formidablen Einstand hin und erwecken das Album formvollendet zum Leben. Das gute Musikstück basiert (vermutlich) auf die gleichnamige Doku von Irena Fabri über die Zukunft der serbischen Gesellschaft. Wir hören hier eine äußerst vitale Band, eine hübsche Melodie und ideenreiche Wege. Im zweiten Stück driftet die Band in südliche Gefilde ab. "Južna" verströmt Flair und eine Ahnung davon, wie schön das Leben sein kann. Vladimir Karparov (Saxofon), Marko Živadinović (Akkordeon), Mario Vavti (Trombone), Philip Kopmajer (Drums) plus die Gäste Bojan Z. (Fender Rhodes) und Thomas Mauerhofer (Gitarre) lassen die Stücke geradezu schweben - das großartige "Janina" sei an dieser Stelle besonders hervorgehoben. Was generell auffällt ist der Drang und das Können des Kontrabassisten empfindsame wie ausdrucksstarke Melodien zu finden. Zudem wird deren musikalisches virtuoses Können nicht zur Angeberei, wie es im Jazzbereich leider nur allzu oft der Fall ist, sondern klug eingesetzt. Mein Lieblingsstück auf dem Album ist die Nummer 4, "Day by Day". Ein Ziehen und Zerren, ein Gleiten und Begleiten und wenn die Sonne durchs Akkordeon scheint, macht der Kontrabassist einen Spaziergang, beobachtet und fühlt die Welt. Dem Album hört man zudem in jedem Track an, dass Vasilic hier die Fäden spinnt, sein Bassspiel leitet z.B. "Za Grofa" ein und auch im Traditional "A Be Da Be (Medley)" ist der Kontrabass die dominante Figur ohne freilich jemals in Selbstverliebtheit zu versinken. Das Medley bietet übrigens eine Überraschung, wenn nämlich die Band mittendrin zu singen anfängt und überhaupt ist dieses Traditional ein ganz großer Moment des Albums. Nach dem drängenden "Mr. A.B." samt hervorragenden Saxofonsolo von Vladimir Karparov und einem sehr präsenten Bojan Z., der mit einem unglaublichen Fender-Rhodes-Solo die völlige Aufmerksamkeit auf sich lenkt, folgt mit dem 9-minütigen "Intro for Shaban" das längste Stück des Albums. Shaban ist ein Jungenname und ist eine Ableitung des achten Monats des Muslimischen Kalenders, Scha'ban. Auch hier gleitet die Musik wunderbar dahin und versprüht positive Energie. Apropos: Mit dem "No Problem Song" von Akkordeon-Meister Marko Živadinović endet das Album, und auch wenn wir wissen, dass vieles auf der Welt im Argen liegt - ein Album wie "Seven" bietet zumindest für einen kurzen Moment Zuflucht in eine bessere (Gedanken)Welt. Großartig, wie alle Alben von Nenad Vasilic.

(Manfred Horak)

Jazz Podium Seven

"Seven" ,also die Zahl "Sieben" zieht sich durch das ganze Album des serbischen Bassisten Nenad Vasilic. Es sind inklusive Gastmusiker sieben Mitwirkende und sieben Eigenkompositionen (von neun Stücken insgesamt) zu hören. Ein weiteres Werk entstammt der Feder des Akkordeon Spielers Marko Zivadinovic. Es ist das siebte Album des in Wien lebenden Vasilic als Bandleader und schließlich ist das Album durchgehend im 7/8 Takt gespielt. Es ist der Lieblingstakt des Bandleaders und auf dem Balkan weit verbreitet. Unter den gespielten Stücken sind Balladen, Interpretationen mit spürbarem Latin-Einschlag und auch Stücke, die deutliche Anleihen am Stil der Balkan-Brass-Bands von Marko Markovic und Co. machen.

Wer also Eintönigkeit befürchtet, tut diese ohne Grund. Dafür sorgen nicht nur die hierzulande eher ungewohnten Harmonien des Balkan, sondern auch die recht unjazzige Instrumentierung. Beides ist angesichts der bisherigen Projekte von Vasilic keine wirkliche Überraschung, da drei der sechs vorangegangenen Einspielungen die Nenad Vasilic Balkan Band als ausführende Formation verzeichnen. Hier trifft ein Akkordeon auf die Posaune (gespielt von Mario Vavti ) und ein Saxophon (das der vielseitige und vielbeschäftigte bulgarische Wahlberliner Vladimir Karparov spielt.) Anders als bei vielen Balkanformationen fehlt die Trompete, vermisst wird sie allerdings nicht. Das Piano- in der Fender-Rhodes-Variante- ist lediglich in wenigen Stücken, geschmackvoll bedient von Bojan Z, zu hören.

Ein echter Ohrwurm ist übrigens das einzige Stück mit Gitarrenbegleitung "Janina", dessen Melodie und Atmosphäre den Rezensenten an den Klassiker "The nearness of you" erinnern. Auch sonst hält man sich stilistisch eher in bekannten und sicheren Gewässern zwischen Neo-Bop, Mainstream Jazz und Balkan (einschließlich der Roma-Musik) auf, so dass das Album seinen Reiz eher dem Bestreben, aus der Reibung zweier Klangwelten eine Synthese zu gewinnen, verdankt. So erhält der Hörer ein interessantes und reizvolles Kunstwerk, das den Jazzfan dazu einlädt einen Blick in die reichhaltige musikalische Welt des Balkans zu werfen.

Jazzin.rs Seven

Nenad Vasilić’s new album is mainly based on the characteristics of ethno-milieu which is a characteristic of Southern Serbia. From today’s perspective, looking on it (and we`re talking about a music climate which stubbornly persists in its basic outlines) traditional sublimate of this region originated from a variety of influences. In this part of the creation of Niš or Vranje region, which is formed in the nineteenth and mid-twentieth century, we come to what is often called the traditional Serbian music: vocal and instrumental songs and folk dances which with the time had built in various oriental elements.

Instrumentarium was usually made of typical brass band ensembles, “bleh” orchestras, Čoček ensembles , which gives this music a special color and impurities of implemented military music. In addition, we can often find examples of the use of odd rhythms (7/8), and not so rare, also 9/8 (like in the song “Niška Banja”) but played in a more complex way (2 +2 +2 +3) which simply makes us dance. Interestingly, Vasilić partly used this very moment – in the few songs he wants to `force` us to dance, or, with a pleasure, listen to one of dimensions of so-called Southern railway.

To make things less simple, this ethno music was enriched by Gypsy singers and orchestras, gave it their seal, so it became a synthesis of multiple influences of diverse cultures and very recognizable because of these characteristics and their mixtures. Thus the second part of the album, it is safe to say, Vasillić’s permanent inspiration from gypsy music and Šaban Bajramović, the singer whose work still awaits confirmation of the public and musicologists. It seems to be that a serious professional analysis will conclude that Bajramović was one of our greatest ethno-jazz singers of all time. And that “Šabans tone” is very important for jazz that is represented on the album “Seven.”

The Southern railway Marquez, except for compelling images of writer Stevan Sremac, anticipated and designed in one of his phantasmagoric books, it also has a third rail on which are moving music trains. When Vranjanka Stana Avramović Karaminga in mid twenties created music that was expressed with sorrow, and that it is the closest in form and interpretation to blues of black Americans, although we do not believe that she knew anything about America or contemporary musical trends. And exactly that southern Serbian blues is the third dimension by which the typical Niš and Vranje are known for. Vasilić did not (Nishati blu-ton) neglect this. That, he wove into his creations this Southern specificity, the most prominent in the track “Janina” or in those where Bojan Z with his virtuosity, becoming very dominant, taking over the baton and wearing in a little further improvised waters. Certainly, this pianist is obviously always striving to be as free as a bird.

The nine tracks on the album are for the pleasure of audiophiles – recordings are technically flawless. Seven musicians who make up the “Seven” are not only good, but outstanding instrumentalists. Vasilić’s arrangements and compositions are separate stories – they were built by the improvisation of existing motif which creates a new melody or a variation of the main topic – but so as not to desecrate the matrix already entered into our genetic codes. And the segregation of topics usually runs as a succession of rhythm, harmony and melody, creating a new material that is returned without any difficulty, where it started from.

The most interesting, though, is the setting of the instruments, their input and output: short alternating solos of the instrumentalists create a series of solos in which the instruments meet in the collective improvisation. To point out the most memorable moments: “Janina” a Southern ballad that reflects the beauty and tenderness, which is like an aura wrapped around girls from Niš and Vranje – in whose veins flows the grace of čočekinjas (it will, and without the author’s permission, dedicate to all the young ladies from this area that carry this name). “Za grofa” is a trombone dedication and the great improvisational jazz madness will be found in the compositions “Mr. AB” or “Intro for Shaban.” And if you continue to travel, listening to all of our doorsteps knocking rhythm tracks, you’ll be rewarded with a handful of beautiful, free landscapes which we are led to by Nenad Vasilić.

Certainly, we must mention the real recitative – the performance of the artists in the number “A be de be”. Specifically, these are the verses of the Low journeyman Alexy that drowned, a truly intriguing composition for whose development in time and its composer has several variations. And when silent hits the skit with journeymen, all the stories about the origin of this poem make sense to you which ever is true. One thing is for sure, the words of this song are like oral Čaršija news that traveling through the coppersmith alley became a legend over-living the actors and creators.

Nenad Vasilić, the leader, composer and a truly Serbian bluesman, will speak with the bassline in the “Intro for Shaban.” Inevitably we have to say a few words about probably the most intriguing playing on accordion – about Marko Živadinović. And after the text reaches the full stop we will remain in doubt by the accordion players choice - rather to continue or to praise the work of any of the international artists who celebrate this instrument in the waters of jazz, Živadinović sticks to one style of a Krnjevac, Jovica Petković or any other local ace , representing the best Serbian accordion.

Nenad Vasilić’s jazz inspiration is his perception of the southern Serbian railways. The greatest writer of the blues of the south, Bora Stanković, played music with his words: “Everyone has to have lit a lantern in their head. So it lights during day and during night. For who does not light up from the inside, they are not alive; lantern helps to better see faces, objects, what is going on. It helps to choose, every little thing down and connect the image to knit, so we can discover life in one hundred others. Without lighted lantern there are no words; no story in which the life breathes, cries or spills of sweetness. ”

Translation from original article: Sofija Knežević

Track list: Buđenje, Južna, Janina, Day By Day, Za grofa, A be da be (Madley), Mr.A.B., Intro For Shaban, No Problem Song.

Musicians: Vladimir Karparov – saxophone; Marko Živadinović – accordeon; Mario Vavti – trombone; Philipp Kopmajer – drums; Nenad Vasilić – double bass; Thomas Mauerhofer – guitar (3); Bojan Z – Fender Rhodes (7,8).

Jazzflits Seven

`Honey And Blood’ en ‘Seven’ zijn twee cd’s van de Servische bassist Nenad Vasilic. ‘Honey And Blood’ uit 2006 is vernoemd naar de Balkan. ‘Bal’ staat in het Turks voor honing en ‘kan’ voor bloed. De cd is uitgebracht op het Amsterdamse label Connecting Cultures. Het label van de groep Mostar Sevdah Reunion. Hoewel Vasilic al meer dan vijftien jaar in Oostenrijk woont, verbindt hij nog altijd de Servische cultuur met jazz. Hij past dus prima op dit label.

Op ‘Honey And Blood’ is de muziek rondom de bas opgebouwd. Vooral saxofonist John Hollenbeck leeft zich uit in improvisatie. Evenals bij de leider is het vertrekpunt van zijn jazz nadrukkelijk de Servische muziek.

Op Vasilics laatste album ‘Seven’ klinkt nog steeds zijn Servische muziekachtergrond in zijn jazz door, maar anno 2012 vloeien die twee veel vanzelfsprekender samen. Sommige stukken lijken erg veel op originele Servische dansnummers. Zo heeft de ‘Abe da be medley’ heel veel van het lied ‘Niska banha’.

De tekst verschilt echter. Eenzijdige folkloristen zullen bij het beluisteren van dit album vooral de jazzkant horen en de ‘jazzo’s’ zal vooral het folkloristische element opvallen. Luister je zonder vooroordeel dan kun je volop genieten van deze etnische jazz. De lyrische nostalgie van de accordeon en de kaval (een houten fluit ter grootte van een dwarsfluit die je van voren aanblaast) zijn onweerstaanbaar. ‘Seven’ is een voorbeeld van etnische jazz op zijn mooist.

Laboratorium Muzycznych Fuzji Seven

Mimo że cała muzyka europejska od wieków operuje tego samego typu materiałem dźwiękowym, to właśnie w jej zakresie różne typy muzyki tworzą odmienne style narodowe. Podobnie jest i z muzyką jazzową. Od samych początków istnienia tego stylu, gruntem dla tej muzyki były tradycyjne spiritualse, hymny, pieśni gospel, później marsze, ragtime'y, komedie muzyczne oraz przeboje słynnego Broadwayu. Dlaczego więc jazz nie miałby stanowić inspiracji dla europejskiej muzyki ludowej? Wynikiem tego niezwykłego "romansu" są europejskie szkoły jazzu m. in. skandynawska, bałkańska, brytyjska, czy też polska. Można śmiało stwierdzić, że jazz w Europie nie ewoluowałby tak interesująco gdyby nie muzyka ludowa dzięki czemu to Europa stała się miejscem wykuwania nowych trendów w jazzie. Co więcej to właśnie poprzez przenikanie się jazzu i muzyki ludowej, styl ten zapuścił głębokie korzenie nie tylko w kulturze europejskiej, ale kulturze muzycznej całego świata.

Recenzowana przeze mnie płyta jest doskonałym przykładem na to jak połączyć bałkańską tradycje z jazzową formą wypowiedzi. Przede wszystkim jest to muzyka szczera i przeznaczona dla szerokiego grona słuchaczy. Poszczególni członkowie grupy próbują własnych indywidualnych rozwiązań, starając się pogodzić akustyczne brzmienie, zaawansowaną harmonię, wyrafinowaną (czasem wręcz pokrętną) rytmikę i ogromną ekspresję z jednoczesną klarownością przekazu. Jednak najważniejszym elementem gry zespołu Vasilića jest piękna, szlachetna, ujmująca prostotą i bezpośredniością melodyka, charakteryzująca zresztą niemal całą twórczość serbskiego artysty. Wyróżnić tu chciałbym szczególnie dwie ballady: Za Grofa, z przejmującą melodią zainicjonowaną na saksofonie sopranowym oraz i, dedykowaną dla Šabana Bajramovića, słynnego serbskiego piosenkarza pochodzenia romskiego, który podobnie jak sam Nenad Vasilić urodził się w Niszu.

Na płycie nie brakuje także porywających swoim rytmem kompozycji na swój sposób tanecznych, jak choćby rozpoczynający krążek Budenje. Temat wprowadzony tu jest przez współbrzmienie saksofonu sopranowego i akordeonu, nadający temu utworowi, jak i kolejnym w których stosowany jest ten zabieg, specyficzny bałkański koloryt. Trudno nie nadmienić tu kilku słów o bułgarskim saksofoniście Vladimirze Karparovie. Jego wysoce indywidualny styl gry oraz brzmienie jego instrumentu momentami sprawiają wrażenie, ze saksofon to jeszcze jeden instrument o charakterze orientalnym, jakże daleki od swego zachodnioeuropejskiego pochodzenia.

Gorące słowa uznania należą się również grającemu na akordeonie Marko Živadinovićowi, a wykonywany w duecie z Nenadem No Problem Song jest tego najlepszym dowodem. Jest to śliczna kompozycja osnuta na bardzo chwytliwym temacie w duchu bałkańskich pieśni ludowych. Gdybym sam grał na akordeonie, z pewnością chciałbym mieć ten utwór w swoim repertuarze.

Nieco bardziej nowocześnie brzmią utwory z towarzyszeniem grającego na organach Fendera Rhodesa Bojana Zulfikarpašića, znanego również jako Bojan Z. Muzyk ten, mimo że zagrał tylko w dwóch utworach (Mr. A.B., Intro for Shaban) pokazał wiele oryginalnych zwrotów harmonicznych oraz świeżość pomysłów w formie technicznego opracowania szczegółów.

Nenad Vasilić - kontrabasista, przedstawia się jako artysta dojrzały, obdarzony olbrzymim temperamentem oraz wyjątkowym poczuciem muzykalności. W swoich licznych partiach solowych muzyk ten stara się raczej nie emanować techniką, zachowując przy tym wręcz iście klasyczny spokój, jak chociażby w utworze Day by Day. Napisane śmiałą ręką kompozycje Nenada zaskakują ilością niezwykle oryginalnych pomysłów ujętych w bardzo przejrzysta formę. Obok dowcipu, humoru, który przebija się m. in. we wspomnianym wcześniej No Problem Song pojawiają się utwory w których znaleźć możemy nutę specyficznego niepokoju, nostalgii, melancholii i zadumy (Janina). Fascynują również niecodzienne podziały rytmiczne, które ulegają ciągłym transformacjom. Możliwe jest to jednak wyłącznie dzięki niemal intuicyjnej interakcji pomiędzy poszczególnym członkami zespołu, również tam, gdzie rytm jest bardziej ustalony, jak w tanecznym kawałku Juzna z silną pulsacją na pierwszą miarę w takcie.

Muzyka Nenada Vasilića zagościła w moim domu na długo przed napisaniem tej recenzji. "Seven", to zgodnie z nazwą siódma płyta tego artysty i nie jedyna warta uwagi. Czy najlepsza? Jeżeli posłuchacie jego starszych albumów jak: "Honey and Blood", "Just Fly", czy też "Folk Songs" przekonacie się, że odpowiedz na to pytanie jest niezwykle trudna. Twórczość serbskiego muzyka ma specyficzny rodzaj uroku, który wielu słuchaczom zapada w pamięć wyjątkowo łatwo. Nenad porusza się w swojej stylistyce bardzo sprawnie, a z tradycji muzyki bałkańskiej czerpie do woli i robi to w sposób wielce naturalny. W efekcie końcowym jego muzyka posiada wielką siłę muzycznej wymowy, stając się przy tym rozpoznawalna - to dla artysty już bardzo wiele!

Jazzfest.ba Seven

Doublebass player Nenad Vasilić has recorded a new album named Seven, on which he was joined by saxophonist Vladimir Karparov, drummer Philipp Kopmajer, guitarist Thomas Mauerhofer and pianist Bojan Z.

Seven is Vasilić’s seventh album, it was released by Galileo Music, a record label he already released his two albums Just Fly (2012) and Honey and Blood (2006) for. On the new album, Vasilić once more created an artistic juncture between Balkan musical heritage and jazz.

This artist who works and lives in Austria will promote his new album with a series of concerts starting in Linz and Tirol on 21 and 23 March.

Jazz Fest’s audience had the chance to listen to Nenad Vasilić in 2001 at the 5th festival edition when he performed with his Balkan Band, and two years later when his band was joined by a special guest, accordionist Martin Lubenov.

Jazzin.rs Seven

Nenad Vasilić se novom albumu najvećim delom oslanja na osobenosti etno-miljea karakterističnog za Južnu Srbiju. Iz današnje perspektive gledajući (a govorimo o muzičkom podneblju koje uporno istrajava u svojim osnovnim naznakama) tradicionalni sublimat ovog kraja nastao je iz mnoštva različitih uticaja. U tom delu stvaralaštva niškog ili vranjskog kraja koji se formirao u XIX i sredinom XX veka, nailazimo na ono što se često naziva srpskom izvornom muzikom: vokalno-instrumentalne pesme ili narodna kola u koje su se vremenom ugradili i orijentalni elementi.

Instrumentarijum su najčešće činili karakteristični sastavi limenih duvača, “bleh” orkestri, čočeski sastavi, što ovoj muzici daje posebnu boju, pa i implementirane primese vojne muzike. Uz to, često se mogu pronaći primeri upotrebe neparnih ritmova (7/8), i ne tako retko i 9/8 (poput onih u pesmi “Niška banja”) i to metrički složenih tako (2+2+2+3) da naprosto nagone na igru. Zanimljivo, Vasilić je delom iskoristio upravo ovaj moment – u nekolicini numera on želi da nas “natera” na igru ili, da, pak, uz merak, odslušamo jednu od dimenzija tzv. Južne pruge.

Da stvari ne budu jednostavne, ovu etno-muziku su vremenom kroz izvođenja bogatili i ciganski pevači i orkestri, davali su joj svoj pečat, tako da je postajala kao sinteza višestrukih uticaja raznolikih kultura i vrlo prepoznatljiva zbog ovih svojih osobenosti i mešavina. Otud je drugi deo albuma, slobodno se može reći, već permamentna Vasillićeva inspiracija ciganskom muzikom i Šabanom Bajramovićem, pevačem čije stvaralaštvo tek čeka potvrdu javnosti i muzikologa. Čini se da će ozbiljne stručne analize zaključiti da je upravo Bajramović jedan od naših najvećih etno-džez pevača svih vremena. I taj “Šabanov prizvuk“ je itekako bitan za džez koji nam je predstavljen na albumu “Seven”.

Južnu prugu kao da je, osim upečatljivih niških slika pisca Stevana Sremca, anticipirao i osmislio Markes u nekoj od svojoj fantazmagoričnih knjiga; ona ima i svoju treću šinu po kojoj se kreću muzički vozovi. Kada je Vranjanka Stana Avramović Karaminga sredinom dvadesetih godina prošlog veka stvarala muziku kojom je iskazivana tuga, i koja je najbliža po formi i interpretaciji bluzu američkih crnaca, ne verujemo da je išta znala o Americi ili o savremenim muzičkim tokovima. I taj južnjački srpski bluz je treća dimenzija po kojoj su karakteristični Niš ili Vranje. Vasilić nije ni ovaj uticaj (nišlijski blu-ton) zanemario. Upravo, on je u svoje stvaralaštvo utkao ovu južnjačku specifičnost, koja najviše dolazi do izražaja u numeri “Janina” ili u onim gde u igru ulazi gost-muzičar i virtuoz Bojan Z, postajući itekako dominantantan, preuzimajući štafetu i noseći je malo dalje improvizovanim vodama. Svakako, ovaj pijanista očigledno uvek teži da bude slobodan poput ptice.

Devet numera smeštenih na album su pre svega zadovoljstvo za audiofile – snimci su tehnički besprekorni. Sedam muzičara koji tvore “Seven” su ne samo dobri, već i bravurozni instrumentalisti. Vasilićevi aranžmani i kompozicije su zasebna priča – građeni su tako što se nad postojećim motivom improvizacijom stvara nova melodija ili pak razgrađuje osnovna tema – ali tako da se ne skrnavi matrica već upisana u naše genetske kodove. I samo odvajanje od teme najčešće teče kao sled ritma, harmonije i melodije, tvoreći novu građu koja se bez ikakvih poteškoća vraća osnovi od koje se i krenulo.

Najzanimljivija je, ipak, postavka instrumenata, ili banalno rečeno njihov ulaz i izlaz: kratko naizmenično soliranje instrumentalista stvara niz solaža u kome se instrumenti umeju susresti i u kolektivnoj improvizaciji. Da ukažemo i na najupečatljivije momente: “Janina”, južnjačka balada koja oslikava nežnost i lepotu, koja se poput aure obavija oko Nišlijki i Vranjanki – u čijim žilama teče gracioznost čočekinja (nju ćemo, i bez autorovog odobrenja, posvetiti svim mladim damama poteklih sa prostora juga Srbije koje nose ovo ime). Za grofa je trombonska posveta, a improvizovano sjajno džezersko ludilo ćete najpre pronaći u kompozicijama “Mr.A.B.” ili “Intro for Shaban”. A ako nastavite da putujete, sve slušajući ritam kloparanja pragova naše pruge, bićete nagrađeni sa još pregršt prelepih, slobodnih krajolika kroz koje nas je poveo Nenad Vasilić.

Svakako, mora se pomenuti pravi rečitativ – performans muzičara u numeri “A be de be”. Naime, reč je o stihovima o niškom kalfi Aleksi koji se “udavija”, jednoj doista intrigantnoj kompoziciji za čiji nastanak u pogledu vremena i njenog kompozitora ima nekoliko varijanti. I kad utihne šegačenje sa kalfom, sve priče o nastanku ove pesme imaju smisla koja god da je istinita. Jedno je sigurno, reči ove pesme su poput usmene čaršijske vesti koja je putujući Kazandžijskim sokakom postala legenda nadživevši i aktere i tvorce.

Nenad Vasilić, lider, kompozitor i istinski srpski bluzer, najbolje će basom govoriti u “Intro for Shaban”. Nezaobilazno je i par reči o verovatno najintrigantnijem muziciranju na harmonici – o Marku Živadinoviću. I nakon što na ovaj tekst stavimo tačku, ostaćemo u nedoumici oko harmonikaševog izbora – namesto da nastavi ili nadgradi delo bilo kog od svetskih muzičara koji su ovaj instrument proslavili u vodama džeza, Živadinović ostaje pri stilu jednog Krnjevca, Jovice Petkovića ili kojeg drugog domaćeg asa, predstavljajući na najbolji način srpsku harmoniku.

Džez inspiracija Nenada Vasilića je njegova percepcija južne srpske pruge. Najveći bluz pisac juga Bora Stanković je muzicirao rečima: “Svako mora da ima upaljen fenjer u glavi. Da mu svetli danju i noću. Jer, ko ne svetli iznutra, taj ne živi; fenjer pomaže da bolje vidimo lica, predmete, šta se dogadja. On pomaže da odaberemo, nanižemo i svaku sitnicu povežemo u sliku, u pletivo; da u jednom životu otkrijemo sto drugih. Bez upaljenog fenjera nema ni reči; nema priče u kojoj život diše, jeca ili se razliva od miline”.

Spisak numera: Buđenje, Južna, Janina, Day By Day, Za grofa, A be da be (Madley), Mr.A.B., Intro For Shaban, No Problem Song.

Muzičari: Vladimir Karparov – saksofon; Marko Živadinović – harmonika; Mario Vavti – trombon; Philipp Kopmajer – bubnjevi; Nenad Vasilić – kontrabas; Thomas Mauerhofer – gitara (3); Bojan Z – Fender Rhodes (7,8).

Musicaustria.at Seven

Zwei Jahre nach seinem letzten Streich „Just Fly“ meldet sich der umtriebige Bassist Nenad Vasilic nach diversen anderen Projekten, unter anderem „Soulmotion“ (jenem mit Sängerin Nataša Mirkovic-De Ro), nun mit seinem neuen Album „Seven“ (Galileo) zurück. Und das in gewohnt eindrucksvoller Manier. Wie schon in der Vergangenheit hat sich der gebürtige Serbe auch diesmal daran gemacht, einen kunstvollen Bogen von der Musik des Balkans hin zum europäisch geprägten Jazz zu spannen. Entstanden ist eine Sammlung von Stücken, die, von Nenad Vasilic und seinen Mitmusikern stilvoll umgesetzt, sehr stimmungsvoll, gediegen und abwechslungsreich ertönt.

Nicht wenige fühlen sich schnell dazu verleitet, Nenad Vasilics Musik mit dem Etikett „Balkan Jazz" zu versehen, wobei beim genauen Hinhören diese Zuschreibung eindeutig zu kurz gegriffen ist. Sie ist vielmehr eine, die vor allem in einer großen stilistischen Vielfalt ihren Ausdruck findet und sich daher nur schwer in eine bestimmte Schublade hineinzwängen lässt. Natürlich bedient sich der im südserbischen Nis geborene und heute in Wien lebende Bassist und Komponist, der sich hörbar wenig um die vermeintlich zwischen den verschiedenen Spielformen herrschenden Grenzen kümmert, der verschiedenen Volksmusikkulturen des Balkans. Dies aber tut er immer mit dem Ziel, diese in einem neuen musikalischen Kontext aufgehen zu lassen.

So auch auf „Seven“, seinem neuen Album. Gemeinsam mit Vladimir Karparov (Saxophon), Marko Zivadinovic (Akkordeon), Mario Vavti (Trombone) Phillip Kopmajer (Schlagzeug) und Bojan Z (Fender Rhodes) an seiner Seite zeigt sich experimentierfreudige und für seinen originären Spielstil bekannte Nenad Vasilic einmal mehr als ein sich elegant zwischen den verschiedenen musikalischen Welten Bewegender, der es versteht, aus den vielen Einflüssen und Elementen, die aus der Balkanfolklore und aus den verschiedenen Stilen des Jazz bezieht, etwas ganz eigenes zu formen. Seine Musik scheint vom ersten Moment an im Fluss, erzeugt Stimmung und gerät, auch durch das lebendige und variantenreiche Zutun seiner Mitmusiker, denen er denn notwendigen Raum zur Entfaltung bietet, niemals in Gefahr, in irgendeiner Form ins Kopflastige abzugleiten.

Was der Nenad Vasilic und seine Kollegen auf technisch höchstem Niveau zelebrieren, ist ein ständiges, von gefühlvollen bis verspielten Melodien, von immer wiederkehrenden Motiven getragenes Auf und Ab, eine sehr abwechslungs- und facettenreiche musikalische Reise, die den Kopf, genauso wie auch die Seele des/der HörerIn anspricht. (mt)

All About Jazz Just Fly Live

The Nenad Vasilić Quartet also played a late night concert, and they were one of the revelations of this year's program. The players are from Serbia, Bulgaria, and Austria. They performed Vasilić compositions that organically blended ancient Balkan folk elements and modern jazz spontaneity.

The rhythms in 11/8 and in 7 were subtle yet irresistible. The alchemy of sonorities was unique, Vasilić's bass darkly throbbing, Marko Živadinović's accordion yearning and sighing, Vladimir Karparov's soprano saxophone keening.

It was romantic, poignant, timeless music that might have been played around a Gypsy campfire, except that it kept rediscovering itself in the moment because it was jazz.

Jazzin.rs Just Fly Live

Kako to već tradicionalno biva kada se glavni program festivala održava u Sava Centru, a ponoćni negde drugde u gradu – pa još u sred radne nedelje – dobar deo publike nije baš voljan da se cima po prevozu i ostaje budan do sitnih sati. Oni sa više energije na kraju se ipak nekako dovuku, ali sa zakašnjenjem. Tako je na samom početku koncerta Nenada Vasilića (desetak minuta pre ponoći) poseta bila veoma skromna, da bi do kraja nastupa sala Amerikana bila pristojno popunjena.

Ako su Duško Gojković i Lala Kovačev bili pioniri balkanskog džeza, kontrabasista Vasilić je uspeo da se nametne kao možda i najprofilisaniji sprski reprezent ovog izraza u poslednjih 15-ak godina, koliko traje njegova karijera u Austriji. Na beogradskom koncertu izvedene su i neke nove numere (predstojeći album „Seven“ pojaviće se u prodaji za par meseci) koje se stilski nadovezuju na prethodnika „Just Fly“. Sam bendlider je odisao spokojem i zadovoljstvom što svira pred domaćom publikom, što je i više puta istakao predstavljajući svoj internacionalni bend.

Prvo hvalospevi – Nenad Vasilić je veoma sofisticiran instrumentalista koji nema poriv da se razmeće na koncertu – njegov ritmički puls je snažan ali ne agresivan, ton topao i melodičan, sola odmerena. Sa lakoćom i veoma fluidno se prebacuje iz jedne u drugu ulogu, pa se u njegovoj svirci teško može povući oštra granica između ritma, teme i improvizacije. Kao aranžer je apsolutno besprekoran; svaki instrument je jasno pozicioniran u zvučnoj slici i ima svoju ulogu u odnosu na ostatak benda, kompozicije se postupno razvijaju dok muzičari obigravaju oko centralne teme ne trudeći se da je zasene.

U ovom poslednjem grmu leži kritički zec, premda treba pošteno priznati da se jedina moguća zamerka na Vasilićevu muziku zasniva na ličnoj (ne)naklonosti ka ovdašnjem melosu. Saksofonista Vladimir Karparov i harmonikaš Marko Živadinović u svom sviranju imaju vrlo malo – ponekad nimalo – otklona u odnosu na muziku koju percipiramo kao “narodnjake”, ma koliko delikatno da pristupaju instrumentima. Vasilić se otvoreno vrti oko ovih familijarnih melodija i ne trudi se da ih preterano de/rekonstruiše kroz džezerski pristup, dajući tako prednost homogenom i pitkom izrazu. Možda sve to i nije previše uzbudljivo tvrdokornim džezerima, ali je sa artističke tačke gledišta veoma opravdano i realizovano na visokom nivou.

Jazzin.rs Just Fly

Kontrabasista, bas gitarista, katkad i frulaš, producent, kompozitor, aranžer, ili jednostavno rečeno džezer, Nenad Vasilić na CD-u Just Fly beleži svoj sedmi muzički projekat. Okvir je etno-džez, u čijem je središtu muzički pristup koji Charlie Parker naziva „sopstveno iskustvo, tvoja misao i tvoja mudrost“.

U muzičkoj priči Nenada Vasilića nekako je najvažniji sam početak. Naime, njegova bas naracija je krenula minimalističkom i improvizovanom muzikom na prvom, solo albumu Yugobassia. Pravom i najboljem impulsu vratio se 2008. godine, snimivši sa gitaristom Armendom Xhaferijem album Beyond Another Sky. Saradnja ovih muzičara je razgovor dvojice istomišljenika; efekti ukrštanja njihovih žica su vrednosti koje ne treba zaobići.

Just Fly je simbioza više uticaja, počev od onih koje je Nenad nagoveštavao na svojim dosadašnjim albumima, poput Folk Song ili Honey And Blood, ali i novi Vasilić sa introspektivnim izrazom. Sam način njegovog komponovanja i aranžiranja pomalo je nalik mozaiku u kome se smenjuju teme i improvizacija. U sve to je nekako smešten i delić nostalgične atmosphere zadimljenih drumskih mehana sa kariranim stolnjacima – jer kako drugačije doživeti ne baš zanemarljive deonice u numerama Bolero Negotino ili C’est la vie, koje harmonikom boji Marko Živadinović.

Ljubitelji dominantnog zvuka bas gitare i džez fuzije pažnju će usmeriti na numeru Tschusch Chochek, koja poseduje i političku konotaciju. “Hteo da ukažem na rasizam i nacizam koji je prisutan u Evropi, koji se reflektuje, između ostalih, i na građane zemalja bivšeg istočnog bloka. Reč “Tschusch“ je u Austriji, gde ja živim, pogrdna reč za ex-Jugoslovene“, objašnjava Vasilić.

O muzici koju stvara kaže: “Balkanski motivi, kao i svi ostali ne samo muzički činioci prisutni u mojoj muzici, moj su lični izraz. Individualizam je jedna od najbitnijih stvari u stvaralaštvu i taj izraz se traži i gradi vrlo dugo. Klasifikacija muzike je nepotrebna i ničemu ne služi. Svoje kompozicije, i generalno svoju muziku, nazvao bih jednostavno – svojom muzikom” .

Druga polovina albuma je ona koja pleni, i čiju bih emociju rado preslikala na prethodne kompozicije. Vasilić je spojio latino ritam, gipsy, rok, balkanske ornamente, ali se esencija nalazi u samom središtu ovog muzičkog izvorišta. Baladerstvo u kompozicijama Just Fly ili Stupid Lady, na svetlost dana i u punom sjaju uznose njegov bas i sofisticiranost ostatka benda. U tangu Emptiness, Živanović kao da je krenuo u susret Richardu Gallianu – prepoznatljivom etno zvuku su se u ovim numerama nekud zameli tragovi.

I kada dodjemo do kompozicije For The Car, posvete Šabanu Bajramoviću i njegovoj Barbari, nailazimo na specifičan pristup nasnimljenih originalnih vokala koji se nastavljaju na muzički omaž. Projekat finišira tradicionalna ciganska Tu si nyan lolodi sa izvrsnim pevanjem Nena Ilieva. Kvalitet albuma je u samoj osnovi ovog muziciranja – transformaciji tradicije!

Nenad Vasilić je sjajan kontrabasista/kompozitor sa sijaset ideja i veštim aranžmanima nalik kaleidoskopu ili vrteški, na kojoj je svaka kompozicija posebno oslikana. Iako se na Just Fly mogu čuti njegove improvizacije na kontrabasu, ima mesta za prigovor da ih je nedovoljno, jer ove solo deonice to zaslužuju.

Vasilićeva muzika traži od slušaoca poznavanje veštine letenja. A ta veština se stiče tamo negde u dnu i crnilu poda, ispod istih onih stolova zastrtih isflekanim stolnjacima, po svim tim našim balkanskim krčmama, na razmeđi svetova i uzdaha, slobode i sapetosti duha, na granicama padova i pridizanja, suza, slomljenih čaša i razvučenih mehova harmonike. Sakrivena je odveć često iza pogleda koji nam saopštava koliko duša stalno želi da – leti. Upoznali ste takve ljude, zar ne?

Kultur Woche Just Fly

Des Bassisten World-Jazz mit allerlei kosmopolitischen Bezugspunkten entsteht in Wien, und sorgt, zumindest in der Jazz-Szene, für erhebliches Aufsehen. "Just Fly" wird daran nichts ändern. Im Gegenteil.

Wenn im "Tschusch Chochek" die temperamentvollen Rockströme überhand nehmen und fast schon an einen Hardrock-Jazz denken lassen, dann - spätestens dann - weiß man, dass Nenad Vasilic einmal mehr ein ganz großer Wurf gelungen ist. Im Verbund mit Romed Hopfgartner (Sopran/Alt-Saxofon), Marko Zivadinovic (Akkordeon), Wolfi Rainer (Drums), sowie mit den Gastmusikern Dusan Novakov (Drums) und Neno Iliev (Gesang), fährt das Album alle Stückerln, stellt Lebensbetrachtungen an ("C'est la vie"), beobachtet aus der Vogelperspektive ("Just Fly") und füllt die Leere in uns ("Emptiness"). Das Bassspiel von Nenad Vasilic ist weiterhin von außerordentlicher Güte. Originär und originell gleichermaßen und vor allem das Zusammenspiel mit seinem kongenialen Partner an den Saxofonen, Romed Hopfgartner, ist eine wahre Bereicherung in der großen weiten Jazz-Welt. Hört nur mal "Stupid Lady" als ein Paradestück und als eine Bestandsaufnahme wo sich der Jazz gegenwärtig befindet. Oder "Za Cara": Stop and Go auf höchstem Niveau, in Vollendung. Die 9 Stücke von Nenad Vasilic öffnen alle Sinne - erneut, muss man hinzufügen, denn bereits seine früheren Alben wie Honey & Blood (2006), "Joe-Jack" (2003) und "Folks Songs" (2001) bewiesen eine Qualitätsfrische, deren Ablaufdatum längst noch nicht überschritten wurde. Klarer Fall von Höchstwertung.
(Manfred Horak)

Musikmagazin Just Fly

Der vor mehr als 15 Jahren aus dem südserbischen Nis nach Wien gekommene Bassist und Komponist Nenad Vasilic zählt ohne Zweifel zu den im Moment umtriebigsten Musikern der heimischen Jazzszene. Am 22. September lädt der preisgekrönte Musiker gemeinsam mit seinen drei Mitstreitern Romed Hopfgartner (Saxophon), Marko Zivadinovic (Akkordeon) und Dusan Novakov (Schlagzeug) zu einem gediegenen Jazzabend in das Wiener Porgy & Bess. Mit im Gepäck hat der Bassist seine neue CD „Just Fly“ (Extraplatte). Nicht wenige fühlen sich schnell dazu verleitet, Nenad Vasilics Musik mit dem Etikett „Balkan Jazz" zu versehen, wobei beim genauen Hinhören diese Zuschreibung eindeutig zu kurz greift. Der Bassist hat einiges mehr zu bieten. Klar bedient sich der vielseitige Künstler den musikalischen Traditionen des Balkans - so verarbeitete der gebürtige Serbe besonders auf seiner letzten CD „Honey & Blood“ uralte Lieder und Tänze aus dem seiner Heimat – gleichzeitig aber präsentiert sich Nenad Vasilic aber auch als jemand, der schon einmal gerne über den eigenen Tellerrand hinausblickt.

Nenad Vasilic ist ein Freigeist, der sich nicht viel um irgendwelche Kategorisierungen seiner Musik schert. Vielmehr strebt der Bassist und Komponist danach, in seinen Stücken vermeintlich unvereinbare Gegensätze aufeinanderprallen zu lassen. Es sind vor allem seine Offenheit gegenüber den verschiedensten Stilen sowie seine Experimentierfreude, welche das ungemein weite musikalische Spektrum seiner Kompositionen bedingen. Selber meint Vasilic, seine Musik „sei gleichzeitig Jazz, Ethno, Klassik, Improvisation, Heavy Metal, Rock, Worldmusik und Trash“. Eine Umschreibung, wie sie nicht passender sein kann.

Wie nur wenigen anderen MusikerInnen gelingt es Nenad Vasilic, aus all den unterschiedlichen Versatzstücken eine einheitliche Klangsprache zu formen, die vor allem mit einer immensen Vielschichtigkeit und hohen Eigenständigkeit besticht. Die einzelnen Elemente zusammengeführt ergeben eine höchst spannende, von jedem Klischee befreite, zeitgemäße Version von Weltmusik, die jedoch nicht den gewissen regionalen Charakter vermissen lässt.

Nicht anders verhält es sich auf der kürzlich erschienenen CD „Just Fly“, die im Rahmen des Konzertabends im Porgy & Bess präsentiert wird. Nenad Vasilic versucht abermals einen Schritt weiter zu gehen, die verschiedenen Stile aus ihren Kontexten herauszulösen, um sie gemeinsam in neuer Form entstehen zu lassen. Besonders auf der Bühne entfaltet die Musik des Bassisten seine volle Kraft. Nenad Vasilic und seine drei Kollegen Romed Hopfgartner (Saxophon), Marko Zivadinovic (Akkordeon) und Dusan Novakov (Schlagzeug) verstehen es durch ihre immense Spielfreude immer wieder vortrefflich, auch das Publikum zu begeistern.

Just Fly Review Just Fly

Serbian Nenad Vasilic, who settled in Austria more than 15 years ago, is a bass player and composer. Of course, it goes without saying that his musical roots lie in the former Yugoslavia. His new CD is called “Just Fly”.

He is a restless composer and prize-winning musician, who lives out his visions in his band formations, both musically and on a personal level. Because the simplest form of communication in the world is music. It negates the need to ask about origins or skin colour. When you play a swing with a 7/8 beat, an inseparable sense of brotherhood develops. In his luggage, Vasilic has a copy of his new CD “Just Fly”, hot off the press.

On the CD, the excursions through the traditions of the Balkans by means of jazz have a persuasive and fluid impact. Folklore and jazz combine in him in songlike melody, and the wildness of the East is to be found in the rhythm. Balkan jazz? Maybe, but Nenad Vasilic cares little for any categorisation of his music. He himself says he can only describe his music as being his music. His music whether it be jazz, ethno, classical, improvisation, heavy metal, rock, world music or trash. Some of these elements are evident in “Just Fly”, are reflected and cast the listener under their spell.

Südwind Just Fly

Der vor mehr als 15 Jahren aus dem südserbischen Nis nach Wien gekommene Bassist und Komponist Nenad Vasilic zählt ohne Zweifel zu den im Moment umtriebigsten Musikern der österreichischen Jazzszene. Nicht wenige fühlen sich schnell dazu verleitet, Nenad Vasilics Musik mit dem Etikett? Balkan Jazz" zu versehen, wobei beim genauen Hinhören diese Zuschreibung eindeutig zu kurz greift. Klar bedient sich der vielseitige Künstler den musikalischen Traditionen des Balkans - so verarbeitete der gebürtige Serbe besonders auf seiner letzten CD? Honey & Blood? uralte Lieder und Tänze aus dem seiner Heimat? gleichzeitig aber präsentiert sich Nenad Vasilic aber auch als jemand, der schon einmal gerne über den eigenen Tellerrand hinausblickt. Wie nur wenigen anderen MusikerInnen gelingt es Nenad Vasilic, aus all den unterschiedlichen Versatzstücken eine einheitliche Klangsprache zu formen, die vor allem mit einer immensen Vielschichtigkeit und hohen Eigenständigkeit besticht. Auf? Just Fly? versucht Nenad Vasilic versucht einen Schritt weiter zu gehen, die verschiedenen Stile aus ihren Kontexten herauszulösen, um sie gemeinsam in neuer Form entstehen zu lassen.

Jazz dimensions Honey & Blood

Der Serbe Nenad Vasilic, der seit mehr als 11 Jahren in Wien seine Heimat gefunden hat, ist Bassist. Aber seine musikalischen Wurzeln liegen selbstverständlich im ehemaligen Jugoslawien. "Honey and blood", zu deutsch also Honig und Blut, heisst seine neue CD, und das ist die getreue Übersetzung des Wörtchens Balkan aus dem Türkischen.

Auf der CD wirken die Exkursionen durch die Traditionen des Balkan mit den Mitteln des Jazz überzeugend und flüssig. Folklore und Jazz verbinden sich bei ihm in liedhafter Melodik, und die Wildheit des Ostens findet man im Rhythmus wieder. Balkan Jazz? Mag sein, aber Nenad Vasilic schert sich wenig um eine Kategorisierung seiner Musik. Er selbst sagt, er kann seine Musik auch nur als seine Musik bezeichnen. Seine Musik, dass sei gleichzeitig Jazz, Ethno, Klassik, Improvisation, Heavy Metal, Rock, Worldmusik und Trash.

Einige dieser Elemente spiegeln sich auf "Honey and blood" wider, werden reflektiert und ziehen den Hörer in den Bann. Erschienen ist die CD bei Connecting Cultures, dem kleinen und feinen niederländischen Label für Weltmusik, die sich auch mit der Ausstattung dieser CD sehr viel Mühe gemacht haben.

Kultur Woche Honey & Blood

Bal und Kan sind die türkischen Wörter für Honig und Blut und Honey and Blood nennt Nenad Vasilic sein neues, sensationell gutes, Album, das er in Maribor unter anderem mit Martin Lubenov am Akkordeon und John Hollenbeck am Schlagzeug einspielte.

"Schönheit und das Gegenteil sind nicht zum halben Preis zu bekommen. Entweder ganz oder gar nicht!", steht im luxuriös ausgestatteten Booklet geschrieben. Mit Halbheiten halten sich auch die Kompositionen von Nenad Vasilic nicht auf. Er und seine Mitstreiter liefern die ganze Schönheit des Balkans. Es ist immer und in jedem Moment extrem. Wenn es traurig klingt dann klingt es tieftraurig und wenn es jauchzt dann jauchzt es himmelhoch. Hier liegen die Gegensätze nackt in der Sonne - oder sie frieren eben in der Kälte des sozialen Winters. Wie kaum ein anderer versteht es Nenad Vasilic, diese Gegensätze hör- und vor allem spürbar zu machen, mit viel Einfühlungsvermögen, mit stupender Technik und mit einer schier grenzenlosen Liebe zu der Musik des Balkan. Aber die Musik trägt nicht nur das balkanische in sich, auch die sogenannte mitteleuropäische Musiktradition, der Jazz und das Volkslied schwingen mit. Nenad Vasilic verbindet all diese Einflüsse zu einem entspannten Konglomerat. Es ist eben alles fein verwoben im Leben.

Auch wenn die ganze CD ohne Singstimme auskommt klingen die Instrumente manchmal wie Stimmen aus einer anderen Welt die sich ihren Weg in und durch die Musik bahnen. Wer Gefühle hat kann hier leicht nachempfinden was die Singstimmlosen Worte zu sagen haben. Mit Sicherheit handelt es sich bei "Blood and Honey" um eines der bislang schönsten und stimmungsvollsten Alben des Jahres 2006. (akro)

ÖRF1 Honey & Blood

Er ist ein rastloser Komponist und preisgekrönter Musiker. Seine Visionen lebt er in seinen Bandformationen, sowohl musikalisch als auch persönlich. Denn die weltweit einfachste Art zu kommunizieren ist die Musik. Da erübrigt sich die Frage der Herkunft oder Hautfarbe. Wenn man einen Swing im 9/8 Takt spielt findet eine unzertrennliche Verbrüderung statt. Mit im Gepäck hat Vasilic die pressfrische Ausgabe der neuen CD “Honey And Blood”. Als Tourstart für diese neue CD konnten wir ihn und seine Kapelle nach Linz holen. Kosmopolitscher Balkanjazz - so das Thema für diesen Abend.

Das Wort ‘Balkan’ dürfte bei den meisten starke Assoziationen hervorrufen: Völkergemisch, Zwietracht, Zerrissenheit, Gewalt und Krieg. Und die Musik? Ausladend, in Schmerz getränkt, in wilde ungerade Rhythmen ausbrechend, die nicht selten in rasende Ekstase, in Delirium münden. Heftige losbrechende und umschlagende Stimmungen für den eher moderaten, getragenen Mitteleuropäer, Stimmungen, die sich in heftigen musikalischen Bewegungen nieder schlagen. Es sind Assoziationen, die ebenso ein vielfarbiges Spektrum mit extremen Rändern erkennen lassen, wie sie eine Menge von Klischeevorstellungen nähren können.

Balkan, (Bal und Kan): Kan bedeutet im Türkischen "Honig", das andere "Blut": Honey & Blood

Chiffren für die Extreme dieser Region und seiner Kulturen, wo Nord und Süd, Ost und West, verschiedenste Kulturen und Religionen aufeinander treffen, wo das glänzende süße Dickflüssige quillt und leuchtet, wo das dunkle Blut die Erde tränkt oder das Stroh die Steine rötet. Wenn auf dem Balkan gespielt oder gesungen wird, ist man immer nahe am Einen oder Anderen dran.

Was bekommen wir dann? Folgen werden traurige Lamentos, mit üppigen Hymnen abgewechselt. Diese Klischees, ob nun schön oder abgedroschen, werden von Vasilic und seinen Musikern nicht bedient. Vasilic’s Stücke haben zwar alles was man aus der Balkanmusik kennt, ungerade Rhythmen, beschwörende Flöten, heulende Klarinetten oder Saxophone, aber die Musik fließt eher ruhig und tagträumerisch dahin.

Das Aufeinanderprallen von irgendwie Heterogenem wird bei Vasilic zum traumwandlerischen Fügen von neuen mit alten Erfahrungen. Ein bisschen entrückt, aber immer nahe genug an den Alltagsrealitäten. Jonglieren zwischen der Lebensfreude und der Depression des Ostens, zwischen dem Glamour des Westens und dessen oftmals kalter Kalkulation.

Eine traditionelle Weise geht durch ein Bad von hektischen Ska-Rhythmen. Das Alte bleibt dabei keineswegs auf der Strecke, es setzt sich aber in ihrem Gewebe fest und klingt unterschwellig durch, manchmal so als hätte es schon immer dazugehört oder so als wäre Ska aus der alten Weise entsprungen.

Interview with Alexander Grübling for Kurier

Etwas gegen "Political Bullshit" machen

Der in Wien lebende Jazz-Musiker Nenad Vasilic im KURIER Online-Interview über die Birdland-Pleite, sein neues Album und Politiker als Filmemacher.

Wien hat einen Veranstaltungsort weniger, das Birdland musste zusperren. Tut ihnen das leid? Was ist dort ihrer Meinung nach falsch gelaufen – abgesehen davon, dass das Management so hohe Schulden angehäuft hat, dass eine Schließung notwendig wurde?

Wien hat, so viel ich weiß, 3 oder 4 Locations wo man Jazz oder improvisierte Musik spielen/hören kann. Das ist meiner Meinung nach zu wenig. Klar, dass es mir leid tut, dass das Birdland nicht mehr existiert, denn das macht in Summe einen Club weniger in Wien. Was falsch gelaufen ist, weiß ich nicht, vielleicht hat das Interesse des Publikums nachgelassen, vielleicht ist es die wirtschaftliche Krise, nicht genug Enthusiasmus...

...und vielleicht war es für das Publikum einfach zu teuer?

Ja, wahrscheinlich...

Was ist denn Ihre Lieblings-Location in Wien und warum?

Das Porgy mag ich sehr. Die Energie und die Atmosphäre dort ist wirklich gut, sowohl für die Musiker als auch das Publikum. Das Programm ist gut, es gibt für jeden was oder man kann dort einfach abhängen und Musiker-(Freunde) treffen. Christoph Huber und das Porgy-Team machen eine super Arbeit.

Wie kommt denn die neue CD an? Welches Feedback bekommt man als Musiker von Musikerkollegen? Ist das immer ehrlich?

Es ist noch immer zu früh zu sagen, wie die neue CD ankommt. Eigentlich erwarte ich erst jetzt ein Feedback. Die CD haben Armend und ich bereits 2002 aufgenommen. Damals war es der richtige Zeitpunkt, so was zu machen. Die große Krise zwischen Albanern und Serben hat uns dazu gezwungen, und so ist "Beyond another sky" entstanden. Wie wollten damals gleichzeitig protestieren, etwas gegen diesen "Political Bullshit" machen, positive Energie schicken und noch dazu, unglaublich aber wahr, unseren musikalischen Ziele folgen.
Die CD war schon damals, im Jahr 2002, fertig aber nicht released. Jetzt, 2008, ist leider durch die neue - oder alte - Situation wieder die Zeit gekommen, etwas laut zu sagen und wir haben uns entschieden, die CD jetzt herauszubringen und damit unsere Meinung zu sagen. Sowohl musikalisch als auch in den Liner Notes der CD.

Wie politisch ist die Musik?

"Beyond another sky" hat einen zweiten Titel: "Music for Films That Would Never Be Made". Politiker sind ja eigentlich Filmemacher. Und Politiker machen sehr schlechte Filme. Alles was wir gegen solche "Filme" tun können ist, Musik für die "richtigen" Filme zu machen und hoffen, dass vielleicht eines Tages ein Filmemacher auftauchen wird, der die richtigen Filme machen kann...

Sehen Sie unter Österreichs Politikern einen "guten" Filmemacher?

No Comment...

Das neue Album heißt "Beyond Another Sky". Was genau ist damit gemeint?

"Beyond another sky" ist eine Metapher die folgendes erklärt: "the sky is not the same everywhere" und dass die Menschen auf dieser Erde anscheinend unter "unterschiedlichen Himmeln" zu leben scheinen. Das heißt, dass es Menschen gibt, die andere Sorgen haben als rechtzeitig das Solarium zu besuchen oder ein neues Auto nach 3 Jahren zu kaufen... Diese Metapher dient dazu, den Menschen "hier" zu erklären, dass auch "dort" Menschen leben.

Wenn sie an ihr erstes Album denken: würden sie das heute genauso machen?

Sicher nicht, deswegen mache ich ja ständig neue CDs. Mein erstes Album habe ich damals so wie ich konnte und wollte gemacht. Und das ist gut so. "Folk Songs" ist fertig und ich habe nie probiert wieder mein erstes Album neu zu machen sondern ich habe weitere Alben gemacht. Mit meinen weiteren Alben habe ich hoffentlich gezeigt, was ich noch dazu zu sagen habe. Man entwickelt sich ständig weiter. Und das ist genau so, wie es sein soll.

Welche Pläne haben sie? Was kommt als nächstes?

Geplant ist eine neue CD mit dem "Nenad Vasilic-Trio" und damit auf Tour zu gehen. Das "Honey & Blood"-Projekt ist noch immer aktuell. Also ich spiele auch weitere Konzerte mit diesem Quartett.

Sie eröffnen bald ein Tonstudio. Wollen Sie auch als Producer tätig werden?

Bis jetzt habe ich schon 8 Cds produziert, und das möchte ich nun in meinem eigenen Studio machen - einfach Musik produzieren. Das macht meine Arbeit viel leichter. Und die Ergebnisse noch besser.

06.10.2008 | KURIER | Alexander Grübling

Jazz thing Joe Jack

Dass sich die Volksmusikkulturen der Balkanhalbinsel erstklassig für eine Vermischung mit Jazz eignen, ist seit Lala Kovacev und Dusko Goykovich nichts Neues mehr. Neue Aspekte kann man der Fusion dennoch abgewinnen. Der Bassist Nenad Vasilic hat ein hervorragendes Quartett zusammengestellt, in dem vor allem Saxofonist Nicolas Simion eine entscheidende Rolle spielt. Man spielt traditionelle Themen, bisweilen auch Eigenkompositionen im alten Stil, und führt sie scheinbar mühelos in modernen Jazz über - ohne Bruch zwischen den verschiedenen Formen, ohne spürbare Übersetzungsschwierigkeiten. Die Kraft der CD liegt in der unprätentiösen Natürlichkeit, mit der dies geschieht - ohne jede projektorientierte, auf staatliche Fördergelder schielende Pseudo-Originalität, sondern mit überzeugter Einfachheit.

Jazzzeit Joe Jack

Nenad Vasilic und seine Grazer Balkan Band legen mit ihrer zweiten CD ein beeindruckendes Beispiel für kosmopolitischen Balkanjazz vor.

Wenn sich amerikanische Sessionmusiker im Jahr 2050 zurufen: "Let's play a Joe-Jack", dann werden sie sich vielleicht gar nicht bewusst sein, dass dieser populäre Swing im 9/8-Takt so um die Jahrhundertwende vom damals noch nicht so bekannten serbischen Kontrabassisten, Arrangeur und Komponisten Nenad Vasilic in den internationalen Jazz-Kosmos eingeführt wurde und nichts anderes als die Anglisierung des südserbisch-mazedonischen Tanzes Cocek bedeutet.

"Noch nicht so bekannt" war Nenad Vasilic damals bloß international. Anders in Österreich. Schließlich hatten er und seine Balkan Band dort mit ihrer ersten CD "Folk Songs" einen Überraschungserfolg gelandet, und die Leser und Leserinnen des Magazins "Concerto" kürten ihn sogar zum besten internationalen (!) World-Musiker des Jahres 2002. Das Geheimnis dieses Erfolges? Sein genuin jugoslawischer Beitrag zu einem Worldjazz, der sich vom US-Kanon weitgehend emanzipierte.

All about Jazz Folk Songs

The Vasilic Nenad Balkan Band combines the haunting Serbian ethnic folk songs of Nenad's now splintered homeland with decidedly modern jazz instrumentation and techniques in an emotionally compelling fashion, with all but one of the arrangements contributed by Nenad (”Biljana Platno Belese” was arranged by Zoran Scekic.) “This album is dedicated to all of the Yugoslavianpeople who died, suffered, and cried during the past ten years of war,” as the liner annotation states. There's a palpable sense of joy in the face of great sorrow, optimism despite a series of crushing defeats, and a real beauty that can be terrible and magnificent simultaneously. The central feeling that permeates and infuses this music is similar to the creative improvised music that came out of the Soviet Union in the late 1970s and early 1980s. And, of course, one should remember that jazz itself was born as a positive force in the face of oppression.

Tenor and soprano saxophonist Klemens Pliem and pianist Stefan Heckel are Austrian, drummer Andjelko Stupar and percussionist Pradrag Peric are - like Nenad - from the former Yugoslavia. All five men are accomplished players, very fluid and expressive in their blending of modern improvisational jazz with Balkan folk traditions. Nenad is a canny and creative arranger, quite adept at bringing a wide variety of tone colors and structures to the quintet's music. You won't find any pat “head-solos-head” tunes with everyone soloing in the same order from piece to piece here; there's a delightfully broad palette of sounds from a relatively small group on this CD, due at least in part to Nenad's fully developed arranging skills. “Sesir Midj” has a mellow solo piano opening, then joined by bass, and finally by the full group with Pliem on soprano. “Ima Jedna Krcma U Planini” begins with drums, then bass, then piano, and then soprano, and has a fine Heckel solo. “Eleno Kerko” commences as an almost Romantic chamber-sounding piano/bass duo before the other three musicians enter, Pliem again on soprano. “Seidefu Majka Budjase” has a very subtle drums/percussion intro, then piano, followed by Nenad's potent bowed bass and impassioned tenor saxophone, setting the stage for a powerfully spiritual performance that is sometimes reminiscent of the Don Pullen/George Adams quartet. “Biljana Platno Belese” is a lyrical waltz stated first by Nenad and Heckel, before Pliem's gritty tenor joins in to draw the lyricism in an upward spiral, with Stupar's brushwork almost more felt than heard. Keith Jarrett's quartets of the 1970s appear to have strongly impacted Nenad's concepts as well; it's as if the spirituals and blues meet avant-garde gestalt of the American quartet has been grafted onto the airy, elegant, ECM-icy ponderings of the European quartet. The best of both worlds? “Ajde Jano” has bass, then piano, and eventually soprano and subdued percussion in a measured, solemn piece that suddenly erupts with a snare snap or two about two-and-half minutes in to the performance, Stupar applying a Blakey boot to the proceedings, and the energy level suddenly rockets into the kind of territory inhabited by Ivo Papasov and His Bulgarian Wedding Band. “Kad Ja Podjoh Na Bembasu” has soprano, bass, then piano, with drums again barely audible at first, providing a floating, limber pulse; there are lovely bass and piano solos here. “Zvijezda Tjera Mjeseca” begins as a piano trio, and Pliem returns to tenor on this slithering, earthy, tango-like piece; his solo here is one of the highlights of the disc, and makes one wish for at least one or two other selections featuring the larger horn. “Zajdi, Zajdi” closes the recording in an introspective, intimate, and emotional mood; Heckel begins unaccompanied, soon joined by Nenad's beautifully articulated col arco solo, then Nenad drops out, letting Heckel continue solo for a few moments, before returning on flute to close the plaintive theme (it sounds like some sort of an ethnic wood flute, but the liner notes do not provide any details.) Folk Songs is an enormously enjoyable recording by a group that has developed a truly distinctive and personal sound. Vasilic Nenad is a name to remember. We'll be hearing much more passionate, trenchant music from this gifted young bassist, arranger, and bandleader.

Jazz Dimensions Folk Songs

"Folk Songs" beinhaltet Musik aus der Region des ehemaligen Jugoslawien (Balkan) und beruht auf teilweise mehrere hundert Jahre alten Traditionals. Vasilic Nenad hat sie überarbeitet, seine Arrangements und Kompositionen sind es, die den Songs einen intellektuellen Touch verleihen. Gepaart mit der den Stücken innewohnenden Melodik und Rhythmik des Balkans entsteht dabei ein neuer Drive, jenseits dessen, was man in Deutschland mit Volksliedern verbindet.

Umgesetzt durch das brilliante Spiel von Klemens Pliem (ts/ss), Stefan Heckel (p), Andjelko Stupar (dr), Pradrag Peric (perc, gotch) und natürlich Vasilic Nenad am Kontrabass ist eine interessante Mixtur aus Jazz, Improvisation und jugoslawischer Volksmusik entstanden. Das Stimmungsspektrum der Lieder reicht von melancholisch bis heiter, stets getragen von den musikalischen Wurzeln des Balkan.

Die mehrheitlich aus dem ehemaligen Jugoslawien stammenden Musiker der Vasilic Nenad Balkan Band haben "Folk Songs" den Menschen ihrer Heimat gewidmet, die in den letzten zehn Jahren leiden oder sogar sterben mußten. Betrachtet man Jazz als eine universelle Sprache, so hat die Vasilic Nenad Balkan Band sie mit "Folk Songs" um einen wohlklingenden Akzent bereichert.

Jazz Review Folk Songs

This music is quite an education. There’s power in music of one’s homeland. Somehow, it transcends all opinions, criticisms, language and cultural limitations. Vasilic Nenad and his Balkan Band give us an “ear” view into his culture. These folk songs are all native to the former Yugoslavia (Balkans). The jazz interpretation is something else. Collectively, the musicians show their love and share it with you, the listener.

Each track has it’s own character, true and deep ,along with Nenad’s bass technique, there’s such wonder. The beauty of this music shines through like bright sun breaking an overcast sky. Nice variations of mood, but nothing so melancholy to be depressing. Regardless of the meaning in each track, there’s a good balance of uptempo and ballad-like sets. It’s obvious that they know their jazz and superbly incorporated that knowledge into music many of us have yet to experience in its traditional form. One can’t help but be drawn to it, whether or not you understand specifics. This is the perfect example of the cliché of “music as the universal language.” All in this group showcase beautifully and you shouldn’t miss it.

Music Dish Folk Songs

The 9 tracks and 54 minutes that VNBB provide aren't folk songs. It's jazz. Jazz in varying sub-genres across the board, though mostly settling in what could vaguely be termed Contemporary. Yet when Klemens Pliem on sax twists out tunes like 'Ima Jedna Krcma U Planini' you know this isn't your typical NYC nighttime stuff. No, the VNBB travels around the world, picking up audiences and band members with easy magnetism.

It is this singular expanse of world and jazz flavors that makes the Vasilic Nenad Balkan Band one of the most original and intriguing jazz groups that's come across my jazz-infested desk in a long while.

The Eastern piano flourishes and crashing symbols of cool down moments in 'Seidefu Majka Budjase' are a far cry however from the US combo unit sound of 'Biljana Platno Belese' which, whatever the title means, has a heavy bass soul, and a great waltz time from Heckel's ticklish ivories. Stupar is never one to be left behind, always making his rhythmic presence felt in whatever globe of mood the rest are swaying or rattling on about.

Smooth though some moments are, don't go into the disc believing you can just sit back and become a voyeur; the progressive nature of the proceedings makes it so that you have to interact at every turn as listener. You mind will not sit still. You will will not be passive. So, if you want that extra mental jiggle, this should be your jello.

eSoundz Reporter Folk Songs

A compilation of some of the most well orchestrated music found today has been inspired by Vasilic Nenad. Nenad has arranged some of the most beautiful tunes for this band, drawing from the rhythmic, harmonic and melodic richness of traditional Balkan music. TheCD "Vasilic Nenad Balkan Band-Folk Songs" is a classic. Nenad has also recorded a CD with four double basses, which he entitled "Yugobassia" which is a grand musical achievement. You will be hearing more from these talented musicians in the near future. They have a quality sound you will want for your great jazz collections.

Jazz Steps Folk Songs

The Vasilic Nenad Balkan Band combines the haunting Serbian ethnic folk songs of Nenad's now splintered homeland with decidedly modern jazz instrumentation and techniques in an emotionally compelling fashion, with all of the arrangements contributed by Nenad . There's a palpable sense of joy in the face of great sorrow, optimism despite a series of crushing defeats, and a real beauty that can be terrible and magnificent simultaneously. The central feeling that permeates and infuses this music is similar to the creative improvised music that came out of the Soviet Union in the late 1970s and early 1980s. And, of course, one should remember that jazz itself was born as a positive force in the face of oppression.... Folk Songs is an enormously enjoyable recording by a group that has developed a truly distinctive and personal sound. Vasilic Nenad is a name to remember. We'll be hearing much more passionate, trenchant music from this gifted young bassist, arranger, and bandleader.

Top: